Ostrze z mgły
Szare chmury rozciągały się nad fiordem, a zimny wiatr wdzierał się pod futrzane płaszcze. Sixten szedł wąską ścieżką, rozglądając się po mokrych skałach. Był synem Thorra, jednego z najodważniejszych wojowników w wiosce, lecz jego własne przygody nie wybiegały dotąd poza granicę lasu.
Astrid dreptała tuż za nim, trzymając łuk, którego przez lata nauczyła się używać lepiej niż niejeden dorosły wojownik. Oboje znali te tereny, ale dziś postanowili dotrzeć aż na daleki północny klif, gdzie nie chodził nikt z ich wioski.
— Myślisz, że tam naprawdę coś jest? — szepnęła Astrid, zerkając na Sixtena.
— W nocy ojciec mówił o statku, który rozbił się o skały. Może znajdziemy jakieś runy, może broń... — odpowiedział z błyskiem w oku.
Szli dalej wśród zarośli, aż nagle usłyszeli odgłos przypominający szelest żagli. Wicher niósł stłumione dźwięki, a fale biły o ścianę klifu. Po kilku minutach dotarli na samą krawędź. Z dołu nadciągała mgła, gęsta jak mleko.
Wtedy Astrid zauważyła coś pośród omszałych kamieni. Był to kawałek metalu, ciemny i zdobiony, wystający ledwie kilka centymetrów nad ziemię. Sixten uklęknął i zaczął go odkopywać. Po chwili w jego dłoniach znalazło się niewielkie ostrze, na którym wyryto wzory zupełnie inne niż te, które znał z ich wioski.
— To nie jest nasze... — wyszeptała Astrid z niedowierzaniem.
W tej samej chwili, tuż pod ich stopami, ziemia lekko zadrżała. Z mgły doleciał dziwny dźwięk przypominający echo dawnych bębnów. Gdy spojrzeli za krawędź, zobaczyli nikły cień poruszający się przy wodzie, zbyt kształtny, by mógł należeć do foki, i zbyt duży, by był tylko złudzeniem.
Sixten mocniej ścisnął znalezione ostrze. Wiedział, że od tego momentu ich wyprawa nie będzie już zwykłą wycieczką. Astrid cofnęła się o krok, patrząc z lękiem i fascynacją naraz. Coś zbliżało się z głębi mgły...
Author of this ending:
English
polski
What Happens Next?