Ostrze Odynowej Burzy
Noc nad fiordem rozlała się ciężkimi chmurami, a oddechy wód były głębokie i senne. W takim właśnie czasie Harald, syn Torvalda, po raz pierwszy stanął na dziobie swego długiego okrętu, patrząc jak na horyzoncie powoli jaśnieje blady świt. Miał zaledwie dziewiętnaście zim, lecz w jego oczach paliło się coś więcej niż młodzieńcza żądza przygód – była w nich iskra, która rozpala tylko prawdziwych wojowników północy.
Za plecami Haralda cicho szeptali Sigurd o bystrych oczach i Ingrid, której wojenny topór miał już sławę od Skanii aż po Islandię. – Gotowi? – wyszeptał Harald, a odpowiedziało mu stłumione brzęknięcie żelaza i cicha modlitwa do Odyna.
Wiwat wiatru niósł okręt przez rozszalałe fale. Cel ich podróży – pokryta mgłą, skalista wyspa, o której krążyły opowieści pełne niedopowiedzeń i szeptanych przestróg. Stary Torvald, ojciec Haralda, powtarzał, że nikt z tych, co zapuszczali się tam po nieprzebrane bogactwa, nie wracał takim samym człowiekiem.
Pierwsze kroki na lądzie postawił właśnie Harald. Kamienie chrzęściły pod ciężkimi, skórzanymi butami. Za nim szli jego przyjaciele: Olaf z dwiema bliznami na twarzy, Ragnhild o spojrzeniu twardszym od stalowej klingi, karzeł Arni i jeszcze kilku innych, gotowych rzucić wyzwanie zagadkom wyspy.
Las wypełniała cisza, którą przerywały tylko pohukiwania sów i ostre, urwane dźwięki, których nie dało się od razu rozpoznać. Drużyna, z rękami na rękojeściach broni, ruszyła w głąb wyspy. Każdy krok przynosił coraz to nowe ślady – wydeptane ścieżki, runy ryte w korę drzew i ślady stóp zbyt duże, by mogły należeć do człowieka.
Słońce wznosiło się coraz wyżej, a Harald czuł, jak napięcie rośnie z każdym przełknięciem śliny. Nagle Sigurd, idący na przedzie, zatrzymał się gwałtownie. Przed nimi las otwierał się, ukazując polanę, na której pośrodku – niczym wyrastający z ziemi fragment nordyckiego mitycznego świata – stał ogromny kamienny krąg. Na jego środku tkwił miecz wbity w skałę, otoczony przez pradawne znaki.
Wokół powietrze aż drżało od jakiejś potężnej energii. Harald poczuł, że serce bije mu szybciej niż kiedykolwiek wcześniej. Ragnhild zbliżyła się do niego, ściskając topór tak mocno, że aż pobielały jej kłykcie. – Tylko jeden może spróbować? – szepnęła, patrząc wymownie na Haralda.
– To wyzwanie Odyna – odpowiedział cicho młody wiking i powoli, z narastającą odwagą podszedł do miecza...
Author of this ending:
English
polski
What Happens Next?