Ostatni Kolekcjoner Świateł
W głębi starożytnego miasta Ercalon, gdzie wąskie uliczki wiły się niczym srebrzyste węże, a łuny lampionów tańczyły na mokrych kamieniach, mieszkała trójka niezwyczajnych przyjaciół: Liris, córka kartografa, Dariel – młody kowal, który rozmawiał ze stalą, oraz Eno – uczeń bibliotekarza, wiecznie zaczytany w starych księgach o świecie nad ziemią.
To miasto nigdy nie widziało słońca – zbudowane pod ziemią, rozświetlane przez kryształy, które raz na jakiś czas przygasały, wzbudzając niepokój wszystkich mieszkańców. Od kilku tygodni światła gasły coraz częściej, a ludzie szeptali o starych opowieściach, których najstarsi nie pamiętali już w całości.
Pewnego wieczoru, gdy szli przez targ rozświetlony słabym blaskiem fosforyzujących roślin, Dariel zauważył smugę światła przebiegającą przez pęknięcie w ścianie tunelu. Siri, stara sprzedawczyni korzeni, syknęła cicho: „To nie jest zwyczajne światło. Ktoś je przywołał.”
Przyjaciele spojrzeli po sobie porozumiewawczo. Ich ciekawość była silniejsza niż strach. Podążając za tajemniczym blaskiem, przeszli przez wąskie przejścia i opuszczone warsztaty, aż dotarli do ogromnej, zarośniętej porostami bramy. Eno przyłożył dłoń do płytkiego wgłębienia na jej powierzchni i nagle cała brama rozbłysła niebieskim światłem. Pojawiły się na niej rysunki: dzieci biegnące ku światłu, starzec z latarnią i nieznane im znaki.
Z ciemnego korytarza za bramą dobiegło ich cichy śpiew, jakby ktoś nucił starą pieśń, której nie znali, a kruchy jak lód blask przenikał powoli przez spękania w ścianach. Wokół nich powietrze stało się cięższe, a echo świateł zatańczyło na mokrych kamieniach pod ich stopami.
Dariel odetchnął głęboko, Liris ścisnęła w dłoni mapę, a Eno zrobił krok naprzód, gdy nagle tuż za ich plecami rozległ się głuchy łoskot, a brama zaczęła się powoli otwierać, ukazując wygięty w łuk cień potężnej postaci…
Author of this ending:
English
polski
What Happens Next?