Ostatni Kodeks Latarników
Szkoła w Klifowej Dolinie zawsze wydawała się Wiktorowi zbyt ciasna, zbyt przewidywalna. Wraz z dwojgiem przyjaciół – Mają, znaną z ciętego języka i drygu do technologii, oraz Tobiaszem, niepoprawnym marzycielem – postanowili wykorzystać ostatnie dni wakacji na coś naprawdę niezwykłego.
Latarnia na końcu skalistego cypla była miejscem, do którego nikt od lat nie zaglądał. Krążyły legendy, że kiedyś jej światło sprowadzało z powrotem tych, którzy zginęli na morzu. Jedni mówili, że to tylko bajka dla turystów, inni – że latarnik, który tu mieszkał, zaginął w tajemniczych okolicznościach.
Tego popołudnia morze było spokojne, choć powietrze przesycał niepokój. Przyjaciele przekradli się przez zarośniętą ścieżkę, nie przejmując się ostrzeżeniami zardzewiałych tabliczek. Maja wyciągnęła latarkę z telefonu, Tobiasz notował wszystko w swoim zeszycie, a Wiktor... Wiktora przyciągała podniszczona metalowa klamka, jakby coś czekało na nich w środku.
Wewnątrz panował półmrok i zapach starego papieru. Na jednym z biurek leżał dziennik oprawiony w skórę. Strony były zapisane drobnym, pochyłym pismem, pełnym szyfrów i symboli. "To wygląda jak kod," odezwała się Maja, zafascynowana. "Albo ostrzeżenie," dodał Tobiasz, przyglądając się rysunkom przedstawiającym tajemniczy mechanizm latarni.
Nagle z zewnątrz dobiegł dźwięk – cichy, lecz stanowczy stukot, jakby ktoś lub coś poruszało się wokół budynku. Wiktor podszedł do okna, ale w gęstniejącym mroku dostrzegł tylko cień, sunący w stronę latarni.
"Nie powinniśmy tu być," szepnęła Maja, lecz jednocześnie nie mogła oderwać wzroku od strony dziennika opisującej "Ostatni Kodeks Latarników". Tobiasz, z wypiekami na twarzy, już rozwiązywał pierwszą zagadkę.
Drzwi nagle zatrzęsły się pod silnym uderzeniem. Przyjaciele zamarli, z dziennikiem w dłoniach i pytaniami bez odpowiedzi, nie wiedząc jeszcze, co czeka ich za progiem latarni...
Author of this ending:
English
polski
What Happens Next?