Ostatni Klucz Chrononauty
Deszcz bębnił w szyby nad poddaszem, gdzie Maks kończył analizować stare mapy świata do swojej pracy zaliczeniowej. Wśród starych, zakurzonych książek na regale w bibliotece pradziadka jego wzrok przykuł misternie zdobiony zegar. Taki, o jakim czyta się w listach podróżników sprzed wieków – z brązowymi cyframi, inkrustacjami meteorytu i małym kluczykiem do nakręcania schowanym w podwójnym dnie.
Maks ostrożnie uniósł wieko zegara. Palce wyczuły wypukłe znaki – coś jak alfabet Braille’a, ale ułożone w konstelacje przypominające gwiazdozbiory, które widywał tylko na astronomicznych mapach. Jeden z symboli błysnął, gdy przypadkiem nacisnął go paznokciem. W tej samej chwili mechanizm zegara przesunął się gwałtownie i z wnętrza wydobył się cichy, narastający szum, jak oddech burzy.
Pokój zawirował. Kiedy Maks otworzył oczy, stał w środku brukowanego rynku, gdzie ludzie ubrani w historyczne stroje, których wcześniej widział tylko na ilustracjach, krzątali się między straganami. Dziwne było to, że rozpoznawał język, choć nie przypominał mu żadnej współczesnej mowy. W dłoni wciąż ściskał zegar – teraz pulsował ciepłem z każdym uderzeniem jego serca.
Błądząc wśród obcych dźwięków, dotarł do monumentalnego ratusza. Przed wejściem tłoczyli się uczniowie w długich płaszczach, wymieniający się wiadomościami spisanymi na pergaminach. Maks próbował znaleźć kogoś, kto pomógłby mu dowiedzieć się, gdzie i kiedy się znalazł, ale wkrótce dostrzegł, że kilka osób przygląda mu się z zainteresowaniem – a może nawet z nieufnością.
Próbując nie zwracać na siebie uwagi, usłyszał nagle znajomy szum – taki sam jak tuż przed przeskokiem w czasie. Spojrzał na zegar: wskazówki zaczęły obracać się w odwrotną stronę, a światło wypływające z wnętrza rozświetliło nawet najciemniejsze zakamarki rynku. Nagle ktoś złapał go za ramię. Maks odwrócił się gwałtownie, gotów do ucieczki, kiedy zobaczył młodą kobietę o przenikliwym spojrzeniu i dziwacznie nowoczesnym zegarku na nadgarstku. Nachyliła się do niego i wyszeptała prosto do ucha:
"Nie jesteś tu sam. Pilnuj zegara, bo ktoś już wie, że przybyłeś. Ja ci pomogę, ale musisz mi zaufać, zanim otworzysz kolejny mechanizm. Jeśli nie zdążymy..."
W tej chwili zegar zapiszczał, a mroczne cienie rzucane przez wieżę ratusza wydłużyły się niepokojąco w jego kierunku.
Author of this ending:
English
polski
What Happens Next?