Ostatni Akt Cyrku Aurora
Noc była lepka od ciepła, a miasto tętniło gwarem letniego festynu. Lidia, z włosami związanymi w niedbały kok, stała przy ogrodzeniu pustego parkingu, obok Kacpra, który obgryzał nerwowo paznokcie. Lampiony rozwieszone wzdłuż żółto-czerwonego namiotu tworzyły wrażenie, że powietrze pulsuje tajemniczym światłem. Cyrk Aurora pojawił się w ich miasteczku niemal bez zapowiedzi, a z każdą godziną na ulicy rosło zniecierpliwienie.
Kiedy przyszli, wszyscy artyści już krzątali się wokół areny. Klaun w czarnym smokingu przeczesywał włosy przed lustrem, akrobatka malowała na ramieniu świecący tatuaż, a treserka lwów szeptała coś zwierzętom przez kraty. Powietrze pachniało watą cukrową, kurzem i czymś, czego Lidia nie potrafiła nazwać. "Może to zapach cyrkowych przygód?" – pomyślała.
Dołączyli do reszty młodych pomocników, licząc na kilka godzin ciekawej pracy. Dyrektor cyrku, korpulentny mężczyzna z wąsem zakręconym w dwa wężyki, powitał ich teatralnym ukłonem. Rozdzielał zadania, śledząc każdego uważnym spojrzeniem spod kapelusza.
Już pierwszego wieczoru Lidia zobaczyła coś, co wydało jej się niecodzienne. Podczas próby pokazu ognia żaden z artystów nie rozmawiał głośno, a ich ruchy były jakby zsynchronizowane z muzyką, która leciała w ich słuchawkach, zupełnie niesłyszalna dla postronnych osób. Gdy światełka gasły, a z głośników płynęły dźwięki perkusji, artyści znienacka znikali w cieniu, by pojawić się w kolejnym miejscu areny.
Kacper zafascynował się magikiem – młodym chłopakiem, który podczas każdego pokazu wyczarowywał w powietrzu motyle z kolorowych chust. Jednak najbardziej intrygujące było to, jak po występie artysta kładł rękę na sercu i przysięgał coś szeptem, patrząc w stronę dyrektora.
W kolejnym tygodniu, gdy cyrk już na dobre rozbił swój namiot, wydarzyło się coś, co wybiło ich z rytmu. Lidia zauważyła, że podczas jednej z prób nieobecna była akrobatka z płomiennymi włosami, Ewa. Jej miejsce zajęła nowa dziewczyna, której nigdy wcześniej nie widzieli. Miała na twarzy maskę malowaną złotą farbą i wypowiedziała zaledwie jedno słowo, gdy ją przywitali: "Milczenie".
Z czasem Lidia i Kacper stali się coraz bardziej ciekawi dziwnych zasad, które obowiązywały artystów. Nie wolno było opuszczać terenu cyrku po zmroku, a przed każdym występem wszyscy ustawiali się w kole, wymieniając się krótkim spojrzeniem, jakby łączyła ich niewidzialna więź. Pewnego wieczora Kacper podsłuchał, jak dyrektor mówił do kilku artystów coś o "ostatnim akcie" i "próbie wytrzymałości".
Tego samego dnia Lidia znalazła pod areną stary zeszyt z pożółkłymi kartkami, pełen szkiców nietypowych rekwizytów i opisów sztuczek, których nie widzieli w żadnym pokazie. Na końcu, drżącą ręką, ktoś napisał: "Jeśli zdecydujesz się przejść za kurtynę, nie będzie już odwrotu".
Gdy nadchodził wieczór wielkiego pokazu i tłum zaczął napływać do namiotu, Lidia i Kacper wymienili spojrzenie pełne ekscytacji i niepokoju. Przed nimi stała decyzja – czy zajrzeć za kurtynę i dowiedzieć się, co oznaczał ostatni akt, czy pozostać tam, gdzie byli bezpieczni? Z sekundy na sekundę oddechy stawały się coraz płytsze, światła areny powoli gasły, a gdzieś za ich plecami rozległ się cichy dźwięk klaśnięcia, jakby ktoś wzywał ich do środka...
Author of this ending:
English
polski
What Happens Next?