Opowieść o Bramie Luster
Deszczowe popołudnie rozlewało się szarym światłem po starym domu, w którym Kacper i Lena spędzali wakacje u dziadków. Akurat kiedy Lena ziewała szeroko, a Kacper bez przekonania próbował rozwiązywać kolejną krzyżówkę, w drzwiach pojawiła się babcia z kluczami w ręku. „Chcecie zobaczyć coś, czego jeszcze nie widzieliście?” zapytała z tajemniczym uśmiechem (czy to był uśmiech? Może raczej cień uśmiechu, co zawsze zwiastował coś niespodziewanego).
Zaprowadziła ich do piwnicy, której drzwi zawsze były zamknięte na klucz. Zeszli po skrzypiących schodach, a ich oczy przyzwyczajały się do półmroku. Piwnica pachniała kurzem, ziołami i starymi książkami. Pośrodku jednej ze ścian, za rzędem stłoczonych kufrów, Lena dostrzegła ogromne lustro w ozdobionej ramie, której ornamenty przedstawiały wirujące liście. Lustro było nieco zaparowane, ale odbijało światło w jakiś dziwnie podwójny sposób, jakby za taflą czekał inny świat.
Babcia popatrzyła na nich z powagą. „To lustro jest tu znacznie dłużej niż my wszyscy. Nikt nie wie, skąd się wzięło. Podobno nie odbija tylko tego, co znajduje się przed nim...” Lena wyciągnęła rękę – dotknęła chłodnego szkła i... w tej samej chwili jej palce zniknęły w tafli. Przeraziła się i poderwała, ale Kacper – zawsze bardziej ciekawski – ostrożnie powtórzył ten ruch. I jemu się udało. Odwagi dodał im dziwny, cichy szept, który rozbrzmiał tuż przy uchu: „Czekamy na was...”
Kacper spojrzał na Lenę i mrugnął porozumiewawczo. Oboje położyli dłonie na powierzchni lustra. Szkło zafalowało jak powierzchnia jeziora. Zanim zdążyli cokolwiek pomyśleć, zostali wciągnięci do środka, a ich stopy dotknęły zupełnie nowej ziemi.
Znaleźli się w lesie, ale był to las niepodobny do żadnego innego. Drzewa miały białe pnie, liście połyskiwały srebrzyście, a w powietrzu unosiły się świetliste kule. Lenie wydawało się, że widzi cień postaci ukrytej za jednym z drzew, ale kiedy Kacper odwrócił głowę, nikogo tam nie było. Wszystko pachniało dziwnie znajomo – jak dom, który odwiedza się we śnie.
Nagle las rozjarzył się blaskiem, a z gęstwiny wynurzyła się postać w długim, ciemnogranatowym płaszczu. Jej twarz pozostawała w cieniu kaptura. Postać uniosła dłoń, a ich serca zaczęły bić szybciej. Czy to był przyjaciel czy ktoś, kogo powinni się obawiać? Postać uniosła głos – cichy, melodyjny, jak echo w jaskini:
„Wejdźcie głębiej, jeśli macie odwagę”.
Kacper i Lena chwycili się za ręce. Przed nimi las otwierał się na ścieżkę rozświetloną delikatnymi światłami, prowadzącą w głąb nieznanego świata. Po drugiej stronie, pomiędzy drzewami, coś poruszyło się niespokojnie...
Author of this ending:
English
polski
What Happens Next?