Operacja: Znikające Skarpetki
Mateusz ziewnął przeciągle, przeciągając się na skrzypiącym łóżku w pokoju numer 311. Miał wrażenie, że poniedziałki w szkole z internatem zawsze zaczynają się od trzęsienia ziemi, a potem napięcie tylko rośnie. Tym razem jednak, to nie zadanie z matematyki ani nawet zbliżający się sprawdzian z angielskiego sprawiały, że czuł lekki niepokój—tylko fakt, że znów nie mógł znaleźć swojej drugiej czarnej skarpetki. I to nie pierwszy raz w tym tygodniu.
Kuba, jego współlokator, śmiał się, patrząc, jak Mateusz gorączkowo przekopuje szuflady. "Powinieneś zrobić mapę skarpetkowych zaginięć, człowieku. To już wygląda jak jakaś klątwa tego pokoju!"
Wspólnie z Sandrą i Werą, które mieszkały piętro wyżej, chłopcy postanowili stworzyć oddział do spraw Znikających Skarpetek. Każde z nich miało swoją teorię: Mateusz podejrzewał nauczyciela WF-u, bo odkąd pojawiły się nowe szafki na siłowni, zaginęło najwięcej skarpetek. Sandra obstawiała winę leniwego kota wychowawcy, który nocą przemierzał korytarze. Wera twierdziła, że to sprawka tajnego stowarzyszenia skarpetkowych kolekcjonerów.
Plan działania był prosty: ustalić patrol nocny i zainstalować pułapki z serkiem topionym (jedyna rzecz, po którą kot mógłby się skusić) oraz ukrytą kamerą zrobioną z telefonu Kuby, który i tak nie służył ostatnio do niczego innego, odkąd padł mu internet.
Noc zapadła szybko, a z nią w całym internacie nastała głęboka cisza, przerywana tylko cichym pochrapywaniem kolegów za ścianą i sporadycznymi trzaskami otwierających się drzwi na korytarzu. Sandra z latarką w ręku i zieloną maseczką na twarzy wyglądała bardziej jak duch niż detektyw, a Mateusz miał nadzieję, że jeśli nawet nie znajdą winnego, to przynajmniej nie umrą ze śmiechu, oglądając nagrania z nocnej akcji.
Właśnie, kiedy wszyscy niemal przysnęli, z korytarza dobiegł dziwny szelest, po którym rozległ się głuchy trzask i… ciche miauknięcie. Kamera zarejestrowała sylwetkę kogoś lub czegoś wychylającego się zza drzwi łazienki. Czwórka detektywów spojrzała na siebie i, ledwo powstrzymując śmiech z własnego strachu, ruszyła w ciemność.
Drzwi uchyliły się powoli za tajemniczym cieniem…
Author of this ending:
English
polski
What Happens Next?