Olek i uciekający tost
Był sobotni poranek i pachniały tosty. Olek siedział w kuchni przy stole. Miał wielki głód i mały talerz. Nagle toster kichnął dwa razy i prychnął. Z niego wyskoczyła kromka jak sprężyna. Kromka tupnęła na blat i zeskoczyła. — Hej, wracaj, śniadanko, proszę! — zawołał Olek. Kromka prychnęła i mignęła pod krzesłem. Za nią szła ścieżka okruszków, prosto do spiżarki.
Olek chwycił masło i łyżkę jak wędkę. Kucnął obok drzwi i zajrzał do środka. Na półce kołysał się słoik dżemu truskawkowego. Słoik syknął: — Nie łaskocz mnie, łyżko! Łyżka zapiszczała jak mysz i uderzyła w pokrywkę. Nagle z lodówki dobiegło głośne stuk, stuk, stuk. Drzwi zadrżały i ktoś zapukał od środka. Kromka wspięła się na półkę i machała okruszkami. — Olek, nie otwieraj! — skrzypnął słoik. — Otwórz! — zachichotała kromka, przysiadając na dżemie. Olek wciągnął brzuch, włożył rękawice kuchenne i chwycił klamkę. Drzwi lodówki uchyliły się bardzo, bardzo powoli...
Author of this ending:
English
polski
What Happens Next?