Ogród Czasu profesora Woltmana
Lena przemykała pomiędzy wysokimi żywopłotami, uważając, by nie zahaczyć o ostre kolce dzikiej róży. Za nią podążał Filip, jej młodszy brat, wyraźnie znudzony cichym piątkowym popołudniem. Byli na wakacjach u ciotki na obrzeżach miasta, gdzie nie było Wi-Fi ani choćby porządnych sklepów. Ale Lena kochała to miejsce, szczególnie stary ogród za domem.
Ogród od zawsze wydawał się inny niż wszystkie. Drzewa rosły tu tak gęsto, jakby rywalizowały o promienie słońca, a w powietrzu unosił się zapach ziół i świeżo skoszonej trawy. W jednym z zakamarków, ukryty pod liśćmi chrzanu, znajdował się zardzewiały klucz. Lena znalazła go przypadkiem poprzedniego lata, ale dopiero teraz odważyła się zabrać Filipa na „wyprawę”.
– Chodź, tym razem naprawdę coś ci pokażę – szepnęła, prowadząc go w stronę niewielkiej altany przy starym dębie. Była prawie niewidoczna, zarośnięta winoroślą, a jej drzwi zamykały się na kłódkę większą niż dłoń Filipa.
– I po co to wszystko? – burknął chłopak.
Lena pokazała mu klucz. Kłódka otworzyła się z cichym trzaskiem. Drzwi altany skrzypnęły i zaczęły się powoli otwierać, odsłaniając wnętrze. W środku stał rzeźbiony fotel, książki z pożółkłymi stronami i ogromny, mechaniczny zegar na ścianie. Wokół rozrzucone były notatki opisane starannym pismem: „Faza II”, „Koło czasu”, „Pamiętać: nie dotykać klucza w trakcie pracy”.
Filip, który do tej pory tylko się wściekał, nagle zamilkł. Lena podniosła z podłogi grubą, ciężką księgę. Przewracając kartki, natrafiła na schemat czegoś, co wyglądało jak fuzja roweru, zegara i magicznej skrzynki z trybikami.
Nagle, w najciemniejszym rogu altany, coś cicho zamruczało. Lena spojrzała w głąb cienia. Wtedy zegar na ścianie zaczął szybko tykać, wskazówki obracały się w przeciwną stronę, a cały pokój wypełnił się pulsującym, niebieskim światłem.
Filip ruszył do drzwi, ale te zatrzasnęły się z hukiem. Lena usłyszała dziwny, metaliczny głos tuż za sobą:
– Czy jesteście gotowi na podróż, której się nie zapomni?
W tej chwili wszystko wokół zaczęło wirować...
Author of this ending:
English
polski
What Happens Next?