Did You Know?

Oddech pod klifem


Oddech pod klifem
Miasto Portowe Klifów budziło się w mlecznej mgle, leniwie dudniąc kotwicami i dzwonami. Lira, czeladniczka kartografów wiatru, od lat szkicowała prądy jak linie żył na delikatnych mapach. Prawdziwie fascynowały ją jednak te niewidzialne, które kiedyś ponoć pociągały smoki z gniazd nad otchłanią. Teraz, w oknie górnego obserwatorium, rozkładała kruchą mapę znalezioną w skrzyni po dziadku. Dziadek mawiał, że niektóre prądy budzą, a inne prowadzą na zatracenie, po cichu. Wzdłuż marginesu ktoś wypalił znak w kształcie łuski, a obok jedno słowo: „Oddech”. Mosiężne astrolabium, które odziedziczyła, zadrżało, gdy przyłożyła je do zżółkłego pergaminu na stole przy oknie. Na dole, w porcie, rybacy krzyczeli do mew, a dzwon mgłowy bił niespokojnie. Głęboko pod klifem rozległo się niskie, powtarzalne dudnienie, jakby ktoś oddychał skałą. Węże cumownicze poruszyły się o włos, choć nikt ich nawet palcem nie dotykał. — Nie słuchaj klifu, dziewczyno — mruknął do Liry dozorca Dorian, zamiatając schody zgrzebną miotłą. — Klif odpowiada tylko tym, którzy przychodzą z pytaniami większymi niż własna ostrożność. Lira roześmiała się uprzejmie, ale palce wciąż trzymały astrolabium, jakby było kluczem. Nocą, zamiast spać, zeszła do latarni, gdzie w ścianie cały czas tliły się ślady starego ognia. Pod gzymsami wyryto spiralne łuski, a między nimi narysowano statki pchane nieobecną burzą. Na szerokim parapecie latarni siedział nieznajomy, szczupły, z palcami poobijanymi jak u bosmana. — Val — przedstawił się cicho, jakby obawiał się obudzić cegły w ścianie. — Słyszałaś? Klif ma płuca, a dziś wieczorem oddycha z dziwną przerwą znów. Uderzenia przyszły znów, tym razem bliższe, a cisza między nimi była niepokojąco czujna. Val uniósł krótki flet z kości i odpowiedział przeciągłą nutą, która podrapała powietrze. — Na Cisowej Plaży otwiera się przejście, kiedy dzwon bije w takiej właśnie mierze. Lira przeliczyła odstępy na palcach, zerkając do mapy, i nie zaprzeczyła ani słowem. Zeszli razem z latarni, mijając śpiące łodzie i łańcuchy połyskujące jak mokre węże. Mgła rozstępowała się przy ich kostkach, jakby biegły przez nią ciepłe strużki. Na plaży odsłonił się ciemny otwór, a ze środka powiało solą, żelazem i popiołem. Schodzili po wilgotnych stopniach, a astrolabium Liry odwracało wskazówki ku coraz cieplejszym prądom. W końcu stanęli przed kolistymi drzwiami, w których wyciśnięto spiralę identyczną ze znakiem na mapie. Lira wcisnęła astrolabium w środek spirali, metal jęknął, a skała odpowiedziała przeciągłym wydechem. Powietrze zgęstniało, podłoga drgnęła, a gdzieś za drzwiami rozchyliła się powieka i błysnęło złote oko.


Author of this ending:

Age category: 18+ years
Publication date:
Times read: 30
Endings: Zero endings? Are you going to let that slide?
Category:
Available in:

Write your own ending and share it with the world.  What Happens Next?

Only logged-in heroes can write their own ending to this tale...


Share this story

Zero endings? Are you going to let that slide?


Write your own ending and share it with the world.  What Happens Next?

Every ending is a new beginning. Write your own and share it with the world.