Odcienie Ciszy
Deszcz bębnił o metalową rynnę starego domu przy ulicy Południowej, kiedy Julia po raz pierwszy przekroczyła jego próg. Opuszczona willa od lat budziła wśród mieszkańców miasteczka niepokój — a jednak właśnie tu zaprosił ją Maks, choć nie zdradził powodu. Przy słabo świecących latarkach chłopak, onieśmielona Lena i dwójka pozostałych — Bartek i Maja — siedzieli w półokręgu na zakurzonym dywanie. Ich twarze, na przemian rozświetlane błyskami burzy, wydawały się prawie nierzeczywiste.
— Zaczynamy? — zapytał Maks, patrząc na Julię. Była nowa w tej grupie, ale wyczuwała, że łączy ich coś więcej niż tylko znajomość ze szkoły. Miała wrażenie, że każde z nich niesie w sobie ciężar niewidzialnych emocji. Powietrze gęstniało od niewypowiedzianych słów.
Kiedy usiedli w kręgu, Maks wyjął z plecaka niewielkie, starannie zapieczętowane pudełko. — Każdy z nas ma wyznać jedną rzecz, której się najbardziej boi, ale nigdy nie powiedział o tym nikomu. Potem otworzymy to pudełko — oznajmił cicho. Jego głos drżał, lecz w oczach tliła się determinacja.
Bartek, zwykle pewny siebie sportowiec, spojrzał w okno, jakby szukał ucieczki. Maja zacisnęła dłonie na kolanach. Julia poczuła ścisk w gardle. Z jednej strony pragnęła powiedzieć prawdę, z drugiej — wolała zamknąć wszystko głęboko w sobie. Nikt jeszcze nie wiedział, jak bardzo czuje się obca nawet pośród najbliższych.
Burza przybierała na sile, a każde wyznanie sprawiało, że powietrze pulsowało napięciem. Kiedy przyszła kolej na Julię, w całym domu nagle zgasło światło. Łomot pioruna sprawił, że aż podskoczyła.
Wtedy, w ciemności, usłyszeli cichy, niepokojący szmer dobiegający z końca korytarza. Pudełko, które trzymali między sobą, zaczęło się poruszać jakby samo...
Author of this ending:
English
polski
What Happens Next?