Obserwatorzy z poddasza
Wilgotne, czerwcowe powietrze wlewało się przez rozwarte okno. Lena spojrzała na ulicę pełną nocnych świateł, które rozlewały się po bruku jak płynne złoto. Nigdy nie mieszkała w tak starej kamienicy—z cegłami pamiętającymi jeszcze czasy, o których nikt nie chciał mówić głośno.
Trzy tygodnie temu wprowadziła się tu z młodszą siostrą, Klarą, i z każdą kolejną nocą ich wyobraźnia płatała coraz dziwniejsze figle. Najbardziej niepokoiło je poddasze. Mimo że zarządca budynku twierdził, że jest zamknięte od lat, dziewczyny słyszały z góry ciche kroki, przesuwanie czegoś ciężkiego, czasem nawet stłumiony śmiech.
Pewnego wieczoru, gdy Lena wracała z uczelni, spotkała pod drzwiami sąsiada z naprzeciwka—Arka, który zawsze nosił przy sobie notes z niezrozumiałymi szkicami. Kiedy Lena opowiedziała mu o swoich obserwacjach, tylko się uśmiechnął krzywo i powiedział: "To niepoddasze, to raczej piętro wyżej." Zanim zdążyła zapytać, co ma na myśli, odszedł.
W piątek Lena, Klara i ich wspólnik z uczelni, Michał, zebrali się w kuchni z planem, by w końcu rozwiązać sprawę poddasza. Pod osłoną nocy wspięli się po stromych, skrzypiących schodach, które nie widziały remontu od dziesiątek lat. Każdy krok niósł echo, jakby pod stopami rozciągała się pusta przestrzeń.
Na końcu korytarza stały stare drzwi z łuszczącą się farbą. Lena wsunęła klucz, który "przypadkiem" odnalazła w szufladzie po poprzednich lokatorach. Drzwi ustąpiły ze zgrzytem, a z wnętrza buchnęło powietrze chłodniejsze niż noc na zewnątrz.
Poddasze było pełne zakurzonych mebli, rozsypanych książek i... lustra. Ale to nie był zwykły zwierciadlany prostokąt. Miało połamane ramy, a na szkle widniały delikatne linie, których nie dało się zetrzeć. Kiedy Lena podeszła bliżej, wydawało jej się, że w odbiciu widzi nie tylko siebie i swoje towarzystwo, ale też zamglone postacie stojące gdzieś z tyłu, za nimi. Michał sięgnął po latarkę, by lepiej przyjrzeć się rysom na szkle. Właśnie wtedy lampa przy suficie, dotąd martwa i czarna, rozbłysła nagle światłem. Drzwi za ich plecami zatrzasnęły się z hukiem.
Lena odwróciła się powoli, z duszą na ramieniu. Na powierzchni lustra pojawił się nowy kształt—wyrazista dłoń, której nie należała do nikogo z obecnych. Gdy zbliżali się do lustra, z ciemności rozległ się cichy szept, a powietrze wokół nich zaczęło drgać, jakby ktoś chciał im coś przekazać.
Nie wiedzieli jeszcze, czy powinni uciekać, czy zrobić krok do przodu...
Author of this ending:
English
polski
What Happens Next?