Oblicza Cienia
Ostatnia lampka czerwonego wina sączyła się do kieliszków, gdy Lena, Tomek i Wojtek zeszli do piwnicy stulatki na Pradze Południe. Wieczór miał być zwyczajny – planszówki, rozmowy, śmiech. Lecz wilgotne schody i krzywe ceglaste sklepienie przywołały wspomnienia z dzieciństwa, kiedy każdy kąt w kamienicy wydawał się skrywać sekret.
Tym razem to nie była wyobraźnia. Pod grubą warstwą kurzu na końcu piwnicy odkryli drzwi, których żadne z nich nie pamiętało z wcześniejszych wizyt. Żeliwna klamka, dziwnie zimna nawet jak na tutejsze chłody, opierała się delikatnie pod naciskiem Tomka. Na panelu wycięty był motyw labiryntu – nitki metalu krzyżowały się, tworząc zawiłą pajęczynę.
– Macie klucz? – szepnęła Lena, choć nawet ona nie wiedziała, dlaczego się skrada.
Nie mieli. Ale Tomek, zawsze praktyczny, przypomniał sobie o zestawie wytrychów służących mu do napraw w mieszkaniu. Jeden z nich zaskakująco łatwo przekręcił zamek. Otworzyli drzwi.
Za progiem, w miejscu, gdzie powinna być kolejna piwniczna komora, rozciągał się korytarz o ścianach z czarnego kamienia. Powietrze pachniało nieznanym. Każdy dźwięk wydawał się tłumić zaraz za drzwiami, a światło latarki rozlewało się po podłodze, na której połyskiwały drobne kamyczki – jakby rozsypane gwiazdy.
– To chyba nie jest normalne... – szepnął Wojtek, ale nikt nie miał odwagi się wycofać.
Pierwszy odważny krok zaprowadził ich wgłąb i... światło za nimi zgasło. Drzwi zamknęły się bezdźwięcznie. Przed nimi pojawiły się plamy świateł i cieni – wirujące kształty, które układały się w obrazy i symbole, jakby cały korytarz był żywym snem.
Z głębi korytarza ktoś szeptał ich imiona.
Wstrzymali oddech i ruszyli naprzód, nieświadomi, jak bardzo ich życie zmieni się po tym kroku...
Author of this ending:
English
polski
What Happens Next?