Nocny Cyrk Bez Imienia
Od paru tygodni miasto żyło plotkami o tajemniczym cyrku, który rozstawia swój namiot tylko na jedną noc, zawsze w innym miejscu, zawsze bez zapowiedzi. Marek, Ala i Patryk słyszeli o nim po raz pierwszy na uczelni – kolega z roku przysiągł, że widział sztuczki, których nie da się wyjaśnić, a klaun rozdawał ludziom złote piłeczki, które… podobno zniknęły w dłoni, by pojawić się godzinę później w czyimś plecaku.
W piątek wieczorem w internecie rozeszła się wiadomość: na starych błoniach, pośrodku niczego, pojawił się dziwny namiot. Grupę przyciągnęła mieszanka ciekawości i chęć przeżycia czegoś innego niż kolejna nudna impreza w klubie. Gdy dotarli, powietrze było gęste od mgły, a cyrkowy namiot wyglądał, jakby wyłonił się z bajki – czarno-srebrny na szczycie i z czerwonymi girlandami wzdłuż wejścia. Przed wejściem stał mężczyzna w cylindrze, z twarzą ukrytą pod maską wilka. W rękach trzymał paczkę biletów, choć nigdzie nie było kasy. Każdy otrzymał po jednym, a na każdym bilecie widniał tylko symbol – tajemnicze oko.
W środku czas zdawał się płynąć inaczej. Na arenie balansowali akrobaci w kostiumach przypominających ćmy i nietoperze, a w powietrzu unosił się słodki zapach waty cukrowej zmieszanej z czymś nieznanym. Po pokazie kuglarzy, sztuczki w wykonaniu magika z długimi włosami podniosły wszystkich na nogi – dosłownie, bo nagle poczuli się lżejsi, jakby ziemia przestała ich przyciągać.
Ale to, co wzbudziło największy niepokój, działo się za kulisami. Marek zauważył przez rozchyloną kotarę coś dziwnego – artystka, która wcześniej rzucała nożami, teraz rozmawiała z postacią bez twarzy. Coś padło o "osobliwej nagrodzie" i "ostatnim przedstawieniu". Nagle światła przygasły, a ciszę przeciął dźwięk trąbki, który był jednocześnie zaproszeniem i ostrzeżeniem dla tych, którzy odważą się wejść jeszcze dalej, za cyrkowe kulisy...
Author of this ending:
English
polski
What Happens Next?