Nocne Polowanie Gawrona
Ostatnie światła letniego dnia gasły powoli nad dachami starego miasta. Tylko gdzieniegdzie, wśród połyskujących miedzianych rynien i popękanych dachówek, poruszał się ktoś jeszcze. Edgar – duży, czarny gawron z lekko postrzępionym skrzydłem – zawsze czuł się najlepiej, gdy większość miasta już spała.
Tego wieczoru powietrze pachniało kurzem, mchem i przygodą. Południowa część dzielnicy – ruiny kamienic, które przetrwały niejedną zawieruchę – była jego królestwem. Balansując na metalowej poręczy, Edgar obserwował świat pod sobą: opustoszałe uliczki, osmalone mury i cienkie cienie, które przemykały po brukowanych chodnikach.
Od kilku dni w ruinach dało się wyczuć dziwne poruszenie. Gołębie, zwykle tłumnie okupujące parapety, zniknęły nagle nocą; nawet szczury wybierały inne trasy. Zaniepokojenie roznosiło się wśród zwierzęcych mieszkańców miasta niczym podmuch wiatru. Edgar udawał, że nie jest ciekawy. Ale kiedy on – odważny gawron – udaje, tym silniej narasta w nim pragnienie, by sprawdzić, co zakłóciło ich świat.
W tej chwili Edgar zobaczył coś nietypowego: w najciemniejszym kącie ruiny, gdzie nie sięgał już nawet blask lamp ulicznych, błysnęły czyjeś oczy. Żółta, nieruchoma para obserwowała go równie uważnie, jak on ją. Ptasi instynkt podpowiadał: nie podchodź, lecz ciekawość była silniejsza od rozsądku.
Wyrównując oddech, Edgar powoli zsunął się niżej, na zwalony gzyms. Zauważył, że oczy przesuwają się w jego stronę bezszelestnie, jakby ich właściciel był cieniem. Wtedy za plecami usłyszał cichy szelest i znajomy, delikatny głos. To była Mila – młoda kotka z sąsiedniej kamienicy, znana z nonszalancji i odwagi.
– Widzisz go? – szepnęła, nie spuszczając wzroku z ciemnego kąta. – Mieszkańcy podziemi nazywają go Cieniem. Przyszedł tu niedawno i nikt nie wie, czego szuka.
Edgar skinął głową, obserwując jak cienisty kształt zbliża się do wejścia piwnicy. Pojawiła się wokół niego dziwna aura, mrużąc oczy wyglądał jak niepokojąco duże zwierzę. Mila poruszyła się nerwowo.
– Może lepiej się nie zbliżać? – szepnęła z wahaniem.
Ale Edgar już wiedział, że nie ma odwrotu. Jeśli nie odkryje, kim jest nowy przybysz, żaden z mieszkańców nie poczuje się w bezpieczny.
Właśnie wtedy cień zatrzymał się nagle, odwrócił powoli i spojrzał prosto na Edgara i Milę. Chwilę później rozległ się dźwięk, jakiego żadne z nich nigdy wcześniej nie słyszało – niski, przeciągły ryk, który przeszył noc i sprawił, że serca Edgara i Mili zamarły z przerażenia.
Przez chwilę wszystko zamarło.
Author of this ending:
English
polski
What Happens Next?