Noc pod Kopułą Cyrku Solaris
Miasto Lumen było spokojne, poza jedną nocą w roku, kiedy pod starą fabryką pojawiał się Cyrk Solaris. Tylko wtedy miasteczko zamieniało się w barwną arenę pełną świateł, śmiechów i szeptów. W tym roku plakat obwieszczał: „Jedyny taki pokaz — dziś o północy!”
Oliwia, Maks i Lena nigdy nie byli wcześniej na nocnym spektaklu. Cyrk wydawał się tajemniczy nawet za dnia, a po zmroku jego niebiesko-złota kopuła połyskiwała jak obietnica czegoś niezwykłego.
Spotkali się pod bramą, która prowadziła na teren cyrku. Wokół snuły się zapachy waty cukrowej i słonych orzeszków, a z daleka dochodził dźwięk głębokiego bębna. Wszystko wyglądało inaczej niż na zwykłych festynach: klauni mieli maski z piórami, linoskoczkowie unosili się niemal nienaturalnie lekko, a akrobaci na szczudłach kroczyli jak olbrzymy z dziecięcej baśni.
— Obiecuję, że dziś wejdziemy tam, gdzie nikt inny nie może — szepnął Maks, zerkając na wielki namiot z napisem „Tylko dla odważnych”.
Przeszli przez kolorowe kramy i karuzele, aż dotarli do zakratowanego wejścia za kulisy. Lena wypatrzyła w ogrodzeniu szczelinę. Bez słowa przecisnęli się przez nią i znaleźli się w zupełnie innym świecie. Za kurtyną panowały półmrok i cisza, tylko czasem przerywana cichym śmiechem lub szeptem artystów.
Nagle usłyszeli czyjeś kroki. Ukryli się za stosem skrzyń. Przechodziła obok nich kobieta w pelerynie posypanej srebrnym pyłem — główna iluzjonistka. W ręku trzymała dziwnie lśniący klucz.
— To musi być klucz do czegoś niesamowitego! — wyszeptała Oliwia z zapartym tchem.
Kiedy artystka skręciła w boczny korytarz, Maks bez zastanowienia ruszył za nią. Pozostali dwaj przyjaciele zawahali się przez chwilę, ale ruszyli w ślad za nim, lawirując między rekwizytami i starymi, skórzanymi walizkami.
W końcu dotarli do drzwi, za którymi zniknęła iluzjonistka. Przez uchyloną szparę widzieli, jak kładzie klucz na podwyższeniu i rozpala setki świec, które same zaczęły unosić się w powietrzu. W całym pomieszczeniu rozbłysły kolorowe cienie, a powietrze przeszył nagle dźwięk trąbki — zwiastun rozpoczęcia wielkiego pokazu.
Nagle coś stuknęło tuż za nimi. Odwrócili się gwałtownie i zobaczyli postać w masce klauna, przyglądającą im się w zupełnej ciszy. Klaun skinął głową na znak, by za nim poszli. Przyjaciele, serca bijące jak szalone, ruszyli za nim, nie mogąc się już cofnąć...
Author of this ending:
English
polski
What Happens Next?