Did You Know?

Noc lampionów we mgle


Noc lampionów we mgle
W Mokrzycach Halloween nazywano Nocą lampionów, a dziś we mgle paliło się wszystko. Rynek pływał w ciepłym świetle, dynie zygzakowały brwiami, a kapela ćwiczyła straszny walc. Jagna, siedemnaście lat i notatnik w kieszeni, miała dokumentować konkurs miejskich legend. O zwycięstwie decydowały dowody, a nie krzyk, więc potrzebowała faktów, nie spinek z nietoperzami. Plakat kierował wszystkich do starej huty szkła, gdzie podobno budził się Szklany Dzwon. Mówiono, że jego dźwięk zlepia obrazy w pamięci, a potem nigdy nie milknie. — To tylko zabawa uczniów, nic nie zadzwoni — mruknął Kuba, trzymając latarnię z płaską sową. Jagna uśmiechnęła się krzywo, bo lubiła udowadniać, że legendy mają oddech. Na ścieżce w stronę huty ułożyły się płonące dynie, jakby miasto prowadziło procesję. Za boiskiem zaczynał się zagajnik i rzeka, która pachniała rdzą, liśćmi oraz niejasnym wspomnieniem. Im bliżej byli bramy, tym głośniej chrobotały pod butami przezroczyste odłamki dawnych okien. W szczelinie ogrodzenia ktoś kredą narysował strzałkę, a obok litery: POLUJ NA ECHO. Telefon Jagny zawisł bez zasięgu, jakby samo powietrze zatrzymało wiadomości w kieszeni. Przeszli przez zapadniętą furtę i stanęli wśród pieców, które zamieniły się w cienie bez ognia. Na drzwiach biura wisiała zagadka imprezy: Znajdź dzwon bez wieży, morze bez wody, dom bez okien. — Dom form — szepnęła Jagna, wskazując halę z formami do szkła i falistymi odciskami. W środku pachniało pyłem, a każdy szept wracał dłużej, jakby szkło trenowało echo. Pod stołem leżał brulion z pożółkłym grzbietem, opatrzony stemplem huty i nazwiskiem KORDEL. To było jej nazwisko, tyle że po babci, której nie pamiętała prawie wcale. Kartki chrupały, kiedy przewracała wpisy o próbach dzwonów, pękających zawsze o tej samej godzinie. Ostatnia notatka była świeża, tusz rozmyty: Dziś, 31 października, 23:11, wreszcie zabrzmi. Godzina zbliżała się nieubłaganie, a powietrze robiło się ciężkie jak szkliwo. Nagle rząd lampionów na dziedzińcu wygasł naraz, jakby ktoś nacisnął wspólny przełącznik światła. Została tylko ich sowa, kołysząca się w drżeniu, jak głos tuż przed łzami. Nad nimi trzasnęła antresola i z góry zeszły kroki, miękkie, lecz pewne kierunku. Telefon Jagny zawibrował mimo braku zasięgu; nowa fotografia pokazała ich plecy sprzed minuty. — Kto to zrobił? — spytał Kuba, kiedy zza drzwi biura wysunęła się klamka, skrzypiąc. Jagna dotknęła metalu, a z głębi, bardzo wyraźnie, ktoś wyszeptał jej imię.


Author of this ending:

Age category: 16-17 years
Publication date:
Times read: 29
Endings: Zero endings? Are you going to let that slide?
Category:
Available in:

Write your own ending and share it with the world.  What Happens Next?

Only logged-in heroes can write their own ending to this tale...


Share this story

Zero endings? Are you going to let that slide?


Write your own ending and share it with the world.  What Happens Next?

Every ending is a new beginning. Write your own and share it with the world.