Did You Know?

Nici Jutra


Nici Jutra
Warszawska noc pachniała deszczem i ozonem, gdy liczyłam schody do metra. Gdy wstrzymywałam oddech, świat rozdzielał się na cienkie nici, drżące jak świeże pęknięcia szkła. Mogłam zobaczyć trzy, czasem pięć możliwych wersji następnej minuty, każdą o innym odcieniu i tempie. Nadawałam im nazwy, zapamiętywałam skróty, udawałam przed wszystkimi, że wierzę w przypadek. Tę umiejętność trzymałam w sekrecie od dwunastego roku życia, bo nauczyłam się, jak głośno milczy tłum. Na peronie monitory mignęły symbolem, którego nie widział nikt poza mną. Był to spiralny znak z kropką wewnątrz, identyczny jak na pożółkłej kartce z zeszytu babci. Pomruki tłumu nie zmieniły rytmu, ale moje nici zadrżały jak struna, której ktoś dotknął. Na ekranie pojawił się prosty komunikat, błyskający między reklamami jak błąd systemu: ZBIÓRKA NAD DACHAMI, 22:22, WYBRAŃCY. Chłopak w czarnej kurtce spojrzał na mnie z drugiego końca peronu, jakby szukał potwierdzenia, że nie zwariował. Spotkaliśmy się przy schodach, udając obojętność, jaką noszą tylko bardzo młodzi i bardzo przestraszeni. — Też to widzisz? — zapytał cicho, wciąż obserwując ekran, jakby bał się, że zniknie. Skinęłam głową i wstrzymałam oddech, pozwalając rozwinąć się trzem delikatnym ścieżkom tuż przed mną. Jedna prowadziła do bramki, gdzie kontroler prosił o dokumenty, druga na zewnątrz, gdzie czekał deszcz i śliskie stopnie. Trzecia wiodła ku windzie technicznej, o której istnieniu nie powinien wiedzieć nikt poza pracownikami stacji. Wybraliśmy windę i, wbrew rozsądkowi, dach nad centrum handlowym, gdzie wiatr składał neonowe światła w drżące fale. Na betonie ktoś narysował kredą ten sam spiralny znak, a wokół niego połyskiwał cienki krąg, jakby światło uciekło ze szczeliny. W centrum leżała metalowa walizka z panelem i nierównym tykaniem, pokazującym 22:21 i coraz szybciej uciekające sekundy. Chłopak z metra, który przedstawił się jako Miko, odchrząknął i wygasił dźwięk własnego chrząknięcia, jakby wsunął je pod dywan. — To nie może być przypadek — powiedział, a jego słowa spoczęły w powietrzu jak pióra. — Słyszysz te drony? — dodał, unosząc dłoń, na której drżała skompresowana cisza, jak bąbel bez powietrza. Z dołu podpełzały reflektory, przeczesując krawędzie dachu, a na moim nadgarstku zapalił się słaby, znajomy spiralny znak. Wstrzymałam oddech i zobaczyłam trzy nici: otworzyć walizkę teraz, skryć się za szybem, albo uciec nad sąsiedni budynek po kablach. Każda kończyła się czarną plamą, jak plazma wypalona w fotograficznym papierze, której znaczenia nie potrafiłam odczytać. Zegar stuknął 22:22, gdy z walizki zaskrzypiał zamek, a niebo przeciął metaliczny komunikat: — Kod siedem, anomalia na sektorze dachów, przygotować przechwycenie. Sygnał reflektora przybił mnie do miejsca, a Miko zamknął dłoń, tłumiąc warkot dronów tak, że zamienił się w odczuwalną ciszę. W cieniach, tuż przy kręgu kredy, stanęła wysoka postać w kapturze ze spiralą na rękawie i odezwała się spokojnym, niskim głosem. — Jeśli założycie opaski z walizki, wszystko przyspieszy, ale nie dla was — powiedziała, a moje nici zapłonęły oślepiającym bielmem. Spojrzałam na panel, na dłoń Miko i na własny nadgarstek, czując, jak świat zastyga. Głośnik drona wykrztusił moje imię, wymawiając je tak, jak ktoś, kto zna je od dawna.


Author of this ending:

Age category: 16-17 years
Publication date:
Times read: 27
Endings: Zero endings? Are you going to let that slide?
Category:
Available in:

Write your own ending and share it with the world.  What Happens Next?

Only logged-in heroes can write their own ending to this tale...


Share this story

Zero endings? Are you going to let that slide?


Write your own ending and share it with the world.  What Happens Next?

Every ending is a new beginning. Write your own and share it with the world.