Did You Know?

Nela i kieszonkowy smok


Nela i kieszonkowy smok
Nela mieszkała nad sklepem z zegarami swojego dziadka. Sklep był długi jak wagon i pełen ciepłego, drewnianego szumu. Gdy tylko ktoś otwierał drzwi, setki wskazówek poruszały się naraz, jak laseczki trzciny na wietrze. Pachniało tu politurą, gruszkami z pieca i odrobiną oleju do zegarków. Na tylnej ścianie wisiał ogromny zegar z kukułką. Na półkach stały budziki, wahadłowce i ciche, poważne zegarki kieszonkowe. Nad ladą zwisał szyld z namalowaną złotą sprężynką, a przy witrynie leżała miękka poduszka, na której zawsze spał kot Neli, Bąbel. Był pręgowany jak kora drzewa i mruczał tak, że czuć to było w kolanach. Pewnego popołudnia wiatr pukał w szyld, dzwoniąc cicho. Dziadek włożył swój długi, wełniany płaszcz, wsunął czapkę na uszy i powiedział: – Nelu, idę odnieść pani Łucji jej naprawiony zegar. Zaraz wracam. Zostań chwilkę i pilnuj sklepu. Niczego nie sprzedawaj, tylko popatrz. – Dobrze, dziadku – przytaknęła Nela, a Bąbel przeciągnął się jak gumka w ołówku i zamrugał na zgodę. Kiedy drzwi zamknęły się za dziadkiem, w sklepie zostało tylko tykanie. Jedno tyk, drugie tak, trzecie tyk-tak-tak, jak stópki na schodach. Nela usiadła na stołku i zaczęła huśtać nogami. Wtedy zobaczyła coś, czego wcześniej nie zauważyła. W najniższej gablotce, na aksamitnej poduszeczce, leżał mały srebrny zegarek kieszonkowy. Nie miał zwykłej tarczy. Miał szkiełko błękitne jak tafla lodu, a zamiast cyfr połyskiwały na nim drobne punkciki, jak gwiazdy. Zegarek nie tykał jak inne. Słuchało się go tak: ty-tyk… ty-tyk… jak ciche serce. – Jaki piękny – szepnęła Nela. – Nie pamiętam cię. – Bąbel chrupnął powietrze jak rodzynkę i wskoczył na ladę. Zwinął się obok gablotki i przyłożył ucho, jakby też chciał posłuchać. Za oknem słońce wsunęło się między chmury. Wskazówki ogromnego zegara na ścianie podeszły do siebie tak blisko, jakby chciały się przytulić… i nagle stanęły. Cichutko. Jakby ktoś je zatrzymał palcem. Nela zamarła. I wtedy stało się coś jeszcze dziwniejszego. Wszystkie zegary, jeden po drugim, przestały tykać. Budziki zamknęły oczy, kukułka nie wyskoczyła, a wahadła zastały w pół kroku. W sklepie zaległa miękka cisza, taka, która kładzie się na ramionach jak sweter. – Bąbel? – wyszeptała Nela. Kot uniósł ogon i nastroszył wąsy. Z błękitnego zegarka dobiegło maleńkie… puf. Jak mydlana bańka, która pękła w środku. Szkiełko zaparowało od wewnątrz. Na parze narysował się mały nos, potem dwa punkciki – oczy. Zegarek rozgrzał się tak, że błękit zrobił się prawie biały. Nela pochyliła się bliżej. Coś dotknęło szkła od środka czubkiem… łapki? – Ojejku – powiedziała zupełnie cicho. Trzasnęło jak iskierka. Wieczko zegarka samo się uchyliło. Ze środka wychylił się pyszczek. Był to pyszczek smoka, ale tak maleńkiego, że zmieściłby się w kubku po kakao. Miał łuski w kolorze porannej chmury, przez które prześwitywało światło, i dwa rożki cienkie jak kreski ołówka. Smyknął językiem, prychnął końcówką dymku i kichnął srebrzyście w stronę Neli. – Psiu! – Bąbel oburzył się, ale zaraz zmiękł, bo smok położył łapkę na jego nosie i puścił mu kółeczko z pary. Kółeczko pachniało lodami śmietankowymi, tylko trochę zimą. – Cześć… – Nela uśmiechnęła się. – Jak masz na imię? Smok pomyślał chwilę. Wypuścił trzy błyszczące kółka: jedno w kształcie kropli, drugie w kształcie gwiazdki, trzecie jak maleńki płomyk. Potem stuknął pazurkiem w trzecie. – Iskierka – zgadła od razu Nela. – Pasuje. Iskierka rozdziawiła pyszczek w szerokim uśmiechu. Zegarek zamruczał, a jego łańcuszek zadrżał jak struna. Maleńkie skrzydełka smoka rozłożyły się z szelestem bibułki. Smok wyskoczył z zegarka i usiadł Neli na ramieniu. Był leciutki, jakby był z ciepłego powietrza. – Ale… dlaczego wszystko stanęło? – Nela rozejrzała się po sklepiku. – Gdzie jest tykanie? Iskierka uniosła nosek i pociągnęła powietrze, jakby szukała zapachu, którego nie widać. Potem wskazała pazurkiem w głąb sklepu, tam, gdzie za ciężkimi zasłonami był mały magazyn. Chrumknęła cicho i spojrzała znacząco na Nelę. – Tam? – Nela skinęła głową. – Dobrze. Idziemy. Podłoga zaskrzypiała, gdy stawiała stopy między zegarami. Bąbel szedł pierwszy, ogon miał jak wykrzyknik. Zasłony były grube, granatowe, z haftowanymi gwiazdkami. Za nimi krył się wąski korytarzyk, którego Nela rzadko używała. Po lewej stała szafa z pudełkami pełnymi sprężynek, po prawej – rząd pustych ramek po tarczach. Na końcu korytarzyka była ściana. Nela wiedziała, że tam kiedyś było okno, ale dziadek je zamurował. Tyle że teraz, na środku tej ściany, coś się zmieniło. W murze błyszczał zarys drzwi. Były cienkie jak zakładka do książki i wysokie jak Nela na palcach. Nie miały klamki. Tylko otwór na klucz w kształcie gwiazdy. Ktoś narysował dookoła drobne, wirujące kropki, które wyglądały jak kurz w promieniu słońca. Tylko że tu nie było słońca, a kropki wciąż powolutku wirowały. – Nie pamiętam tego – wyszeptała Nela i wzdrygnęła się. – Dziadek nie mówił, że tu są drzwi. Iskierka pochyliła się do jej ucha i dmuchnęła tak, że Neli przestało być zimno w kark. Smok dotknął łańcuszka od zegarka, a ten rozjaśnił się jak świecąca nitka. W błękitnym szkiełku, które Nela wciąż trzymała w dłoni, zamigotały gwiazdki. – Myślisz, że to… klucz? – zapytała, patrząc na zegarek. Iskierka przytaknęła trzy razy, bardzo poważnie. Bąbel zrobił krok do tyłu i nastroszył ogon. Zza cienkich drzwi dobiegło ciche puk, puk, puk. Tak ciche, jakby ktoś pukał rękawiczką. Nela zamarła, a serce zrobiło jej hop! aż do podbródka. – Halo? – powiedziała, choć sama nie wiedziała, do kogo. Nikt nie odpowiedział. Tylko znowu: puk. I jeszcze raz: puk, puk. Potem wszystko zamilkło. Nawet wiatr za szybą przestał szurać szyldem. Nela zacisnęła palce na zegarku. Błyszczący łańcuszek ogrzał jej dłoń. Iskierka przeciągnęła łapkę po krawędzi gwiazdy w zamku. Krawędź zamrugała jak płatek śniegu na słońcu. – Tylko zajrzę – mruknęła Nela do Bąbla, bardziej żeby odważniej brzmiało, niż naprawdę, bo w brzuchu miała motylki. – I od razu wrócimy. Dobra? Kot zrobił mrrr, które znaczyło mniej więcej: ja pójdę obok, ale ty pierwsza. Nela uniosła zegarek. Błękitne szkło pasowało do gwiezdnego kształtu zamka tak, jakby były dla siebie zrobione. Tuż zanim dotknęła, coś zaszumiał pod podłogą, jak gdyby budził się ukryty strumień czasu. Kropki wokół drzwi przyspieszyły wir. – Gotowa? – szepnęła do Iskierki. Smok skinął główką i wydał dźwięk przypominający dzwoneczek. Nela wzięła oddech, dotknęła zegarkiem zamka i…


Author of this ending:

Age category: 5-7 years
Publication date:
Times read: 25
Endings: Zero endings? Are you going to let that slide?
Category:
Available in:

Write your own ending and share it with the world.  What Happens Next?

Only logged-in heroes can write their own ending to this tale...


Share this story

Zero endings? Are you going to let that slide?


Write your own ending and share it with the world.  What Happens Next?

Every ending is a new beginning. Write your own and share it with the world.