Did You Know?

Mrucząca latarnia i klucz R-742


Mrucząca latarnia i klucz R-742
Wieczór w Brzasku miał kolor rozbitej muszli, a wiatr niósł sól i plotki. Mówiono, że stara latarnia na płyciźnie budzi się o 21:17, choć od lat nie ma tam prądu. Lena, szesnastolatka z kieszeniami pełnymi notatek, mierzyła ten dźwięk starym radiem z pchlego targu. Niski pomruk wracał co noc, zawsze tak samo równy, jakby ktoś kręcił niewidzialną korbą głęboko pod wodą. W zeszycie Lena nanosiła kreski i cyfry, a obok rysowała mapki zatoki. Dziś pomruk miał ogon, trzy dłuższe uderzenia i jedno krótsze, powtórzone trzy razy. Olek, sąsiad z warsztatowym garażem i dronem w bagażniku, przybył z latarkami i milczeniem. Razem przepuścili nagranie przez jego laptop, szukając wzoru, aż pojawiły się liczby. 54°44'N, 18°21'E — środek piaszczystej łachy, tuż przy latarni, zamkniętej łańcuchem i wspomnieniami. Lena sprawdziła pływy: nocny odpływ odsłoni wąski przesmyk na dwie godziny, potem woda wróci gwałtownie. — Masz ochotę na spacer? — spytała, udając, że nie drży jej głos. — Tylko jeśli wrócimy przed przypływem — odparł Olek, zakładając plecak jak tarczę. Przeszli przez trzcinowisko, gdzie żaby klikały jak zacinające się metronomy, i zeszli na mokry piasek. Mgła kładła się nisko, przecinana smugą księżyca, a pod stopami pękały pancerzyki krabów. Latarnia rosła z ciemności, wysoka, odrapana, z balkonem, który pamiętał inne głosy. Łańcuch przy drzwiach nosił świeże zadrapania, jakby ktoś już próbował wejść i nie chciał zostawić śladów. — Strażnicy przyrody? — Olek pochylił się, badając stal. — Albo ktoś, kto zna ten sygnał — szepnęła Lena, wyjmując cienki wytrych z pęku spinek. Wewnątrz pachniało rdzą i kwiatami, które kiedyś ktoś suszył na sznurku pod schodami. Spiralne stopnie, z których odpadła farba, prowadziły do laterny, gdzie spoczywała martwa soczewka Fresnela. Na parapecie leżała skórzana sakiewka, a w niej klucz z wybitym znakiem R-742 i niewielki papierowy bilecik. „Nie włączaj, jeśli nie wiesz, co odpowie” — przeczytał Olek, marszcząc brwi. Lena poczuła w kieszeni drganie radia; pomruk z dołu nagle skleił się z ciszą, tworząc napiętą, niemal muzyczną linię. — R-siedem-cztery-dwa… to powtarza w nocy — wyszeptała, zaciskając palce na kluczu. Zeszli niżej, tam gdzie korytarz był węższy, a ściany chłodniejsze niż powietrze. Przy ciężkich drzwiach z mosiężnym zamkiem wisiała tabliczka: „Nie otwierać podczas pływu”. Lena przyłożyła klucz i usłyszała, jak zamek odpowiada pojedynczym stukiem, niemal jak westchnienie. W tej samej chwili latarnia drgnęła, a soczewka nad nimi, bez prądu i człowieka, poruszyła się o włos. Z morza, daleko za mgłą, błysnęły trzy światła, potem jedno, i znów trzy. — Ktokolwiek to jest, wie, że tu stoimy — powiedział Olek bezgłośnymi ustami, gdy metal zaczął mięknąć pod kluczem, a drzwi przesunęły się o centymetr.


Author of this ending:

Age category: 16-17 years
Publication date:
Times read: 21
Endings: Zero endings? Are you going to let that slide?
Category:
Available in:

Write your own ending and share it with the world.  What Happens Next?

Only logged-in heroes can write their own ending to this tale...


Share this story

Zero endings? Are you going to let that slide?


Write your own ending and share it with the world.  What Happens Next?

Every ending is a new beginning. Write your own and share it with the world.