Mrok pod kopułą cyrku
Miasto spało, owinięte mgłą i sennością, kiedy przez ciche ulice sunęła kawalkada ozdobnych wozów. Lila siedziała na parapecie, patrząc z góry na rozstawiające się namioty Cirque Nocturne. Ostatnim razem cyrk był tu pięć lat temu. Wtedy była dzieckiem, teraz – tak sądziła – rozumiała już świat. Ale świat Cirque Nocturne wymykał się rozumowi.
Leon już czekał na nią przy murze starego cmentarza, tuż obok nowiutkiego plakatu: „Spektakl Tylko dla Odważnych! Pokazy o Północy!” Przewróciła oczami, próbując nie dać po sobie poznać ekscytacji. „Gotowa na coś dziwnego?” zapytał Leon, uśmiechając się półgębkiem.
Wieczór był ciężki od cienia. Czerwono-złota kopuła głównego namiotu lśniła w świetle przenoszonych lampionów. Wokół kręcili się artyści, a powietrze mieniło się zapachem kadzidła, popcornu i… czegoś jeszcze. Lila czuła, jakby była bardzo blisko tajemnicy, której nie mogła nazwać.
Weszli na teren cyrku przez rozszczelnioną dziurę w płocie. Nocą wszystko wyglądało inaczej — klauni bez makijażu szeptali coś między sobą, iluzjonista rzucał cień dłuższy niż on sam, dziewczyna na trapezie ćwiczyła w zupełnej ciszy.
W jednym z cyrkowych wozów zamigotało światło – zielonkawe i zimne, niepodobne do lampionów. Zza szyby wyglądała postać w czarnej masce. Lila ścisnęła Leoona za ramię. „Widziałeś?” szepnęła. Kiwnął głową, choć wyglądał na nieco przestraszonego.
Nagle rozległ się cichy jęk, długi i przeciągły, z wnętrza kopuły. Pracownicy cyrku przestali mówić. Na chwilę świat stanął w miejscu. Leon wymamrotał: „Co to było?”
Lila nie odpowiedziała — pociągnęła go w stronę zaplecza, na tyły sceny. Przez rozchyloną zasłonę widzieli scenę — zupełnie pustą, tylko w centralnym punkcie, na czerwonym dywanie, stała niewielka, zamknięta klatka przykryta czarnym suknem.
Zaraz potem pojawił się konferansjer, ubrany w długi surdut ozdobiony srebrnymi ćwiekami. Głos miał miękki, ale jego słowa niepokojąco rozlegały się w pustce:
„Za chwilę zobaczycie coś, czego nie zapomnicie… Ale ostrzegam — nie wszystkie tajemnice lubią być odkryte.”
Lila ścisnęła dłoń Leona. Z czarnej klatki zaczęło dobiegać coś, co brzmiało jak szept — najpierw cichy i pojedynczy, potem narastający…
Nagle światła przygasły. Wszystko zatonęło w złowieszczej ciemności. Lila poczuła czyjś zimny oddech na karku…
Author of this ending:
English
polski
What Happens Next?