Did You Know?

Mira i Atlas Trzynastej Godziny


Mira i Atlas Trzynastej Godziny
Mira pracowała nocami w bocznej czytelni Muzeum Kartografii, gdzie słychać było jedynie zegar i miękkie szuranie kartek. W poniedziałek odebrała pakunek bez nadawcy, owinięty w papier z zatartym herbem portu. W środku leżał atlas oprawiony w płótno, ciężki, ciepły jak kamień nagrzany słońcem, oraz krótka notatka: Dla Miry, która słyszy brzegi. Podpis brzmiał: ciotka Irmina, choć ciotka zniknęła, gdy Mira miała dziewięć lat. Nikt nie wiedział, gdzie odpłynęła, a nikt też nie mówił o niej głośno. Mira rozchyliła atlas i powietrze przesunęło się jak fala pod deską. Mapy nie pachniały kurzem, lecz solą i smołą. Na pierwszej stronie rozciągały się Zewnętrzne Wody, usiane wyspami bez nazw, a kropkowana trasa kończyła się punktem opisanym: Brama Środnocy. Współrzędne nie zgadzały się z żadnym układem, który znała. Tusz po cichu pulsował i znikał, jakby mapy oddychały. Pan Roch wsunął głowę w drzwi i mruknął, że zamyka za godzinę. Mira skinęła, a atlas schowała pod biurkiem, choć nie umiała przestać o nim myśleć. Gdy wybijała północ, muzeum ściszyło się jeszcze bardziej. Zgasła lampa, błyśnięcie i znów światło, jakby ktoś przepłynął nad sufitem. Zapach soli zgęstniał, a zegar elektroniczny mignął trzynastą, której nie potrafił pokazać. Wstążka wpleciona w grzbiet atlasu kryła niewielki żelazny klucz, gładki od wielokrotnego trzymania, z grawerem fali. Mira pasowała go do zamka w wąskich drzwiach za regałem z katalogami, drzwiach, które zwykle były atrapą ściany. Zamek westchnął, puścił, a zimniejszy oddech wdarł się do czytelni. Za progiem znajdowały się schody, których nie pamiętała z żadnego planu budynku. Kamienne stopnie miały krawędzie starte od kropli i piasku, jakby przez lata chodziły po nich same przypływy. Skądś z dołu dobiegł dźwięk dzwonu, stłumiony jak przez wodę. Mira spojrzała na ekran telefonu, lecz nie było zasięgu ani godziny, jedynie drgająca ikona latarni. Ktoś dawno temu wymalował na ścianie statek bez dziobu, a puste miejsce ciągnęło wzrok jak brakujący wyraz. Usłyszała szept, wyraźny, a jednak bez źródła: „Nie idź sama”. Nie zamierzała iść sama, ale nie wiedziała też, kogo wołać o pomoc. Pan Roch już zamknął bramę, a reszta miasta spała, nie wiedząc, że w murach otworzył się chłodny szlak. Mira postawiła stopę na pierwszym stopniu i poczuła pod podeszwą lekki ruch, jakby kamień dostosowywał się do jej kroku. Atlas rozwarł się na blacie sam, kartki prześcigały się jedna z drugą i zatrzymały na planie miasta. Nad rzeką świeciła maleńka latarnia, której wczoraj nie było. Jej puls zgadzał się z miganiem światła. Na poręczy osiadł drobny piasek, a ziarenka ułożyły się w litery jej imienia. Mira pochyliła się nad balustradą, próbując uchwycić ruch w ciemności poniżej schodów. Z dołu uniósł się chłód i coś jeszcze, głęboki ciąg powietrza, który niósł podsłuchane słowa. W bulaju po lewej, którego na schodach nigdy nie widziała, widać było linię horyzontu przesuwaną przez powolne prądy gwiazd. Dotknęła szyby; wygięła się pod palcem jak skóra bębna. W tym momencie z głębi zabrzmiały kroki, pewne, miarowe, zbliżające się ku niej, a po drugiej stronie szkła ktoś zapukał raz, drugi, trzeci.


Author of this ending:

Age category: 18+ years
Publication date:
Times read: 30
Endings: Zero endings? Are you going to let that slide?
Category:
Available in:

Write your own ending and share it with the world.  What Happens Next?

Only logged-in heroes can write their own ending to this tale...


Share this story

Zero endings? Are you going to let that slide?


Write your own ending and share it with the world.  What Happens Next?

Every ending is a new beginning. Write your own and share it with the world.