Migotanie
Cisza była gęsta, aż dźwięki nocnych owadów zdawały się ją przecinać jak noże. Marta podniosła wzrok z latarki na twarze przyjaciół. Stali w półkolu pod drzwiami do ogromnej sali balowej – tej samej, o której krążyły legendy na całe miasto. Miał to być zwykły biwak: kilka namiotów, gitara, może jakaś niewinna historia o duchach. A jednak stary dwór w Księżym Lesie oddziaływał na nich dziwnie – pod warstwą śmiechu i żartów pulsowały ciche napięcia.
Mateusz trzymał w dłoni świece znalezione na strychu. Julia nerwowo obracała pierścionek na palcu. Nawet Olek, zawsze spokojny, zaciskał szczęki, choć w ciemności jego twarz wydawała się zamglona, nieobecna. Połyskujący w świetle latarki fragment lustra leżącego nieopodal niespodziewanie odbił światło prosto w Martę. Przestraszyła się, usłyszała własne przyspieszone bicie serca.
– Ej, wejdziemy tam czy nie? – zapytał Olek, próbując zabrzmieć nonszalancko, lecz jego głos nieco drżał.
– Najpierw sprawdźmy, czy podłoga się nie zawali – szepnęła Julia.
Marta poczuła, jak w jej żołądku zagnieździł się zimny, pusty motyl. To była ta emocja, której tak bardzo się bała: lęk, niepewność przed nieznanym – nie tym, co mogło czaić się w ciemności, ale tym, co wychodzi z człowieka, gdy napotyka coś, co burzy spokój. Przypomniała sobie stłumione kłótnie rodziców, momenty, gdy nikt nie chciał przyznać, że się boi. Czy było tak samo tutaj?
Mateusz wyciągnął dłoń i delikatnie otworzył drzwi. Z wnętrza wydobył się chłód i zapach stęchlizny, a potem, nagle, wszyscy zobaczyli: na środku sali balowej ktoś – albo coś – stało z daleka przy wielkim, popękanym zwierciadle. Cień wygiął się w nienaturalny sposób, jakby nie należał do nikogo obecnego…
Marta niemal wstrzymała oddech. Drzwi zaskrzypiały głośniej, a przyjaciele poczuli, jak ich serca biją zgodnie w rytmie napięcia. Zrobili kolejny krok naprzód, gotowi zmierzyć się z własnym lękiem – albo odkryć prawdę kryjącą się w ciemności.
Author of this ending:
English
polski
What Happens Next?