Międzywymiarowy peron
Czerwcowy wieczór był duszny, a ostatnie promienie słońca odbijały się złotawo od szyldu starego dworca na Rubinie, zapomnianej dzielnicy miasta. Basia, Kuba i Leon włóczyli się po opuszczonych torach, szukając nie tyle wrażeń, co ucieczki od obowiązków i ciągłego szumu informacji. To Basia jako pierwsza dostrzegła metalową bramę, porośniętą dzikim winobluszczem, prowadzącą na ukryty peron. Wszyscy troje stali przez chwilę w milczeniu, obserwując, jak mrok zagęszcza się pod sklepieniem zardzewiałego zadaszenia.
– Nie kojarzę tego miejsca z żadnej mapy – mruknął Kuba, przyglądając się pobazgranym graffiti ścianom. Leon wyciągnął telefon, ale Internet odmawiał współpracy. Na zegarze peronowym wskazówki stały w miejscu – dokładnie na 18:19. To była godzina ich spotkania.
– Czujecie to? – zapytała Basia cicho. Unosił się tu specyficzny zapach ozonu i czegoś jeszcze, czego nie potrafili nazwać. Powietrze wydawało się gęste, a dźwięki z miasta jakby przycichły. W oddali rozbrzmiał dźwięk niezidentyfikowanego sygnału; krótki, urywany, który odbijał się echem od ścian tunelu.
– Chodźmy dalej – zachęcił Leon, zaglądając przez brudną szybę do stacyjnego budynku. Wnętrze było niemal nietknięte przez czas: rzędy drewnianych ławek, zakurzony biletomat, plakaty reklamujące nieistniejące już linie kolejowe. Drzwi do biura stały uchylone. Kuba, z natury najbardziej ostrożny, mimo to nie mógł się oprzeć, by nie zajrzeć do środka.
W kącie stał aparat telefoniczny, taki sprzed dekad, z tarczą numerową. W powietrzu dało się słyszeć cichy szmer, jakby ktoś właśnie rozmawiał po drugiej stronie. Nagle Basia zauważyła na podłodze rząd białych kamieni układających się w spiralny wzór, prowadzących ku ciemnemu przejściu pod peronem. Ich światła z telefonów zaczęły igrać dziwnymi refleksami na ścianach, jakby obraz rozmazywał się gdzieś na granicy wyobraźni.
– Słyszycie to? – wyszeptała Basia. Z głębi tunelu dobiegał dźwięk kroków, powolnych i miarowych, których nie powinno tam być. Leon zamarł.
W tym samym momencie wskazówki peronowego zegara zaczęły się powoli przesuwać, a na torach pojawił się nieznany nikomu skład, oświetlony zimnym, niebieskawym światłem...
Author of this ending:
English
polski
What Happens Next?