Did You Know?

Międzywersum: Biblioteka Snów


Międzywersum: Biblioteka Snów
Kacper uwielbiał książki. Jednak żadna biblioteka nie mogła się równać z tą, którą zobaczył tej nocy, gdy razem z Leną przekroczyli starą, skrzypiącą bramę na tyłach parku. Budynek wyglądał niepozornie — obdrapana fasada, wybita szyba, zamglone światła. Ale w środku... Wszystko było inne. Półki sięgały sufitów tak wysokich, że znikły w chmurach. Lampiony unosiły się nad głowami, rzucając złote blaski na grzbiety ksiąg; niektóre tomy same przewracały kartki, inne poruszały się powoli, jakby na krótkich nóżkach. W powietrzu unosił się zapach pergaminu, drewna i czegoś jeszcze — czegoś z pogranicza jawy i snu. — Myślisz, że tu wolno nam być? — zapytała Lena szeptem, zerkając na drzwi, które zatrzasnęły się za nimi bezszelestnie. Kacper tylko wzruszył ramionami i ruszył przed siebie. Z każdym krokiem biblioteka wydawała się rosnąć. Nagle z jednej z półek spadła książka i zaczęła się toczyć za nimi, niczym kot. Lena przykucnęła, by ją podnieść, ale grzbiet powędrował jej z dłoni aż pod sam nos i otworzył się na pierwszej stronie. W środku zamiast liter były mapy, niektóre pulsowały niczym serce, inne szeleściły, gdy przesuwały się po nich palce. Gdy Lena dotknęła jednej z nich, poczuła jakby coś ją przyciągało — światło rozbłysło między jej palcami, z cichego szelestu wyłonił się szept. — Sprawdźmy, dokąd prowadzi — powiedział Kacper, wpatrując się w mapę. Ruszyli naprzód, pozwalając książce prowadzić się w głąb biblioteki. Przechodzili obok regałów pełnych ksiąg, które mruczały pod nosem urywki historii, widzieli okna wychodzące na nieistniejące ogrody, drzwi otwierające się na korytarze zrobione z samych stron papieru. Każdy krok sprawiał, że świat wokół był coraz mniej podobny do zwyczajnej biblioteki. W głębi, daleko od wejścia, dostrzegli spiralne schody. Na ich szczycie snuła się chmura błękitnej mgły. Lena spojrzała na Kacpra, a on skinął głową. Weszli na schody, które uginały się pod stopami niczym miękki dywan. Im wyżej, tym bardziej wszystko wokół stawało się niewyraźne. Słowa ze stron ulatywały w powietrze jak ptaki, oplatały ich w tańcu dźwięków i barw. Dotarli na szczyt. Przed nimi rozpościerał się wielki portal utkany z rozświetlonych liter i farbowanych ilustracji, przez który widać było nierealny krajobraz — góry z papieru, jeziora z atramentu, miasta utkane ze słów. Lena już miała zrobić krok naprzód, gdy znienacka coś chwyciło ją za rękę i szarpnęło w tył. Kacper odwrócił się gwałtownie, a jego oczy napotkały spojrzenie istoty utkanej z cieni, słów i zapomnianych snów, która stała tuż za nimi i szeptała czymś głosem twardym jak kartka, którą niechcący się zacięło. — Macie odwagę wejść do świata, w którym wyobraźnia nie zna granic? — zapytała istota, unosząc dłoń zrobioną z tysiąca liter...


Author of this ending:

Age category: 18+ years
Publication date:
Times read: 25
Endings: Zero endings? Are you going to let that slide?
Category:
Available in:

Write your own ending and share it with the world.  What Happens Next?

Only logged-in heroes can write their own ending to this tale...


Share this story

Zero endings? Are you going to let that slide?


Write your own ending and share it with the world.  What Happens Next?

Every ending is a new beginning. Write your own and share it with the world.