Miasto Szepczących Lamp
Marek długo włóczył się po pustych ulicach miasta, zanim trafił na starą ulicę Bernarda. Było już dobrze po północy, a cała okolica wydawała się uśpiona – z wyjątkiem latarni. Te stare, żeliwne lampy nie tylko świeciły bursztynowym światłem, ale zdawały się… szeptać. Na początku Marek potrząsnął głową, sądząc, że to tylko szum wiatru. Ale sześcioletnie światło z prawej mrugnięciem zaprosiło go bliżej, a wtedy rozpoznał wyraźne głosy.
"On widzi nas," zaszeptała pierwsza lampa, rozbłyskując mocniej, jakby się zaczerwieniła.
"Pytał o starego Zegarmistrza," odpowiedziała druga, jej światło drżało nieznacznie.
Marek poczuł, jak serce bije mu mocniej. Czy naprawdę usłyszał słowa? Przystanął pod lampą z pordzewiałą podstawą. Z jej wnętrza dobiegał głęboki, melodyjny głos:
"Nie każdy tu trafia, chłopcze. Nie każdy umie słuchać. Jeśli szukasz Zegarmistrza, musisz być gotów na odpowiedzi. Ale zanim ruszysz dalej, odpowiedz – dlaczego chcesz poznać sekrety Bernarda?"
W tym momencie wszystkie lampy rozbłysły jednocześnie, oświetlając twarz Marka. Coś w nim kazało mu mówić prawdę, choć nie wiedział jeszcze, kto – lub co – tak naprawdę słucha. Z oddali rozległo się skrzypienie metalowych drzwi, a echo poniosło cichy, ostrzegawczy szept:
"On już wie, że tu jesteś…"
I wtedy ulicę przeszył niepokojący dźwięk – czyjś krok zbliżał się w jego stronę. Marek wstrzymał oddech, zastanawiając się, czy powinien zostać i poznać tajemnicę, czy też uciekać na oślep w noc…
Author of this ending:
English
polski
What Happens Next?