Miasto Światłozębów
Jeszcze kilka miesięcy temu Lena mogłaby przysiąc, że nie wydarzy się w jej szesnastolatnim życiu nic bardziej ekscytującego niż samotna wyprawa pociągiem do sąsiedniego miasta. Jednak wszystko się zmieniło, gdy w trakcie czerwcowego popołudnia, podczas jazdy na deskorolce z Filipem, natknęli się na zardzewiałą klapę ukrytą za zapuszczonymi krzakami na terenie dawnego parku przemysłowego.
Wszyscy wiedzieli, że ten park to miejsce, gdzie strach się zapuszczać nocą — zarówno ze względu na historie o bezdomnych, jak i przez miejskie legendy o dziwnych światłach pod ziemią. Ale Lena była ciekawska, a Filip — niecierpliwy. Oboje mieli coś jeszcze: poważny problem z nowo odstawioną słodką colą i masą ubytków po ostatnich miesiącach kwarantanny. W ich klasie trwał cichy ranking: kto wyda więcej na dentystę do końca roku.
Wtedy właśnie Filip kopnął przypadkiem w klapę, a metalowy stukot przeszedł ich po plecach. Początkowo myśleli, że to tylko kolejny śmieć. Jednak gdy Lena spojrzała bliżej, dostrzegła na metalu wytłoczone logo przypominające szeroki uśmiech i szczoteczkę do zębów.
— To chyba logo tej starej fabryki pasty, co bankrutowała za czasów naszych rodziców, nie? — rzuciła, usiłując ukryć ekscytację.
Filip wyjął z kieszeni latarkę z telefonu i skierował światło na zamek. Na ich szczęście, albo nieszczęście, klapa nie była zamknięta na klucz. Zawiasy zaskrzypiały cicho, kiedy ją odchylili i zerknęli w ciemny, chłodny tunel.
— Ty pierwszy — szepnęła Lena, czując, jak szybciej bije jej serce.
Weszli.
Zapach wilgoci zmieszał się z jakąś dziwnie znajomą wonią mięty. Przechodzili ostrożnie między porzuconymi maszynami, workami z dziwnym proszkiem i plakatami z uśmiechniętymi zębami. Nagle ich uwagę przykuł cichy, ledwie słyszalny dźwięk: jakby gdzieś dalej działała jakaś maszyna.
— Myślałem, że tu od lat nic się nie dzieje — wyszeptał Filip.
Przesunęli się bliżej, mijając starą taśmę produkcyjną. Po kilku minutach dotarli do stalowych drzwi, za którymi spod progu sączyło się blade światło. Na drzwiach wisiała kartka: 'Wejście tylko dla tych, którzy znają prawdziwą moc czystych zębów.'
Lena poczuła delikatne mrowienie w karku. Czy powinni wejść? Kto jeszcze mógł być po drugiej stronie? A może to, co znajdą, zmieni nie tylko ich podejście do higieny jamy ustnej, ale też całe ich życie?
W tym momencie nagle usłyszeli za sobą ciche kroki…
Author of this ending:
English
polski
What Happens Next?