Miasto po drugiej stronie
Szesnastoletnia Nela kolekcjonowała stare radia, bo lubiła szumy przypominające oddech morza. W listopadowe popołudnie sygnał powrócił, stukając rytmem, którego nie znała. Wskazówki jej kompasu zaczęły wirować, aż zatrzymały się na starym planetarium. Astrolabium stało nad torami, kopuła pociemniała, ale szybę zdobił błysk meteorów.
Jonasz, jej starszy o rok sąsiad, spotkał ją przy zardzewiałej bramie i uniósł brwi. Powiedział, że to miejsce jest od dawna odłączone od prądu i trochę zbyt ciche. Nela przygryzła wargę, podniosła antenę i weszła, wyczuwając kurz, naftę i chłodne echo. Pod kopułą blakły namalowane konstelacje, a na ścianie wisiał kalendarz z zaznaczonym Dniem Bezcienia.
W skrytce przy projektorze znalazła mapę miasta, gdzie ulice odbijały się jak w lustrze. Pod rysunkiem widniał zapis: Linia cienia spotka się z linią torów o północy. Kompas uspokoił się, wskazując szczelinę w podłodze, którą zamaskowała warstwa zmatowionego szkła. Projektor, rzekomo martwy, zaczął brzęczeć, rozsiewając nad nimi drobne punkty nieswoich gwiazd.
Schody wiodły w dół, do komory bez okien, gdzie posadzka była płynem, lecz nie mokrym. Na powierzchni migotały odbite gwiazdy, choć nad nimi rozpościerał się jedynie beton i rdza. Radio przestało trzaskać i wypowiedziało szeptem liczby, które znała od tygodni. — Nie próbuj — powiedział Jonasz, zerkając na nią, jakby ktoś inny pytał za niego. — Jeśli to jest przejście, to znajdziemy drogę, zanim ono nas znajdzie.
Nela upuściła śrubę, która nie utonęła, tylko rozrysowała pierścienie, jakby pisała nieznanym alfabetem. Kompas zaskoczył i zablokował igłę, kierując ją wprost na odbity, odwrócony zegar pod powierzchnią. Zatrzymali się na krawędzi i ostrożnie stanęli, a lustro przyjęło ciężar, choć drżało. Po drugiej stronie wisiało miasto, z pociągami ślizgającymi się bokiem i powolnymi, ogromnymi zegarami. W tafli zobaczyła dziewczynę podobną do niej, z blizną, której Nela nie miała. Obca napisała palcem w oparze liczbę, identyczną z częstotliwością ostatniego sygnału.
Kopuła nad ich głowami zadrżała, a świetlne gwiazdy zsunęły się, jakby coś ścigało mapę. — Czas się kończy — wyszeptała obca bezgłośnie, układając usta w słowach, których nie słyszeli. Jonasz zacisnął palce na pasku radia, a szczelina w lustrze zaczęła się zwężać. Dziewczyna w tafli dodała jeszcze dwa znaki, potem spojrzała Neli wprost w oczy. — Nie sama — wyczytała z jej ruchu warg, zanim lustro zadrgało jak napięta błona. Gdy Nela wyciągnęła dłoń, coś lodowatego chwyciło ją od spodu.
Author of this ending:
English
polski
What Happens Next?