Miasto Luster
Deszcz tłukł ciężko w parapety starej biblioteki, kiedy Leon po raz kolejny przekraczał jej próg. Kawiarnia na rynku była pełna hałasu, a on szukał właśnie ciszy, wystarczającej, by zebrać myśli. Ostatnio miał poczucie, jakby świat wokół niego zmieniał się szybciej niż on sam — a może to on się oddalał?
Wysoki regał, przysypywany kurzem, przyciągnął jego uwagę. Za nim, ledwie widoczne, prowadziły schody, o których nikt z bibliotekarzy nigdy nie wspominał. Leon, o dziwo, nie wahał się — ciekawość podziałała silniej niż rozsądek. Schody skrzypiały pod stopami, a potem pochłonęła go ciemność korytarza, w którym zupełnie nie było światła poza wątłym blaskiem telefonu.
Na końcu korytarza znajdowały się drzwi — wysokie, pokryte naprzemiennie matowym i błyszczącym szkłem. Gdy je uchylił, zamarł. Po drugiej stronie czaiła się jakby inna biblioteka, rozświetlona blaskiem lamp, w której ściany pokrywały dziesiątki luster. Odbijały nie tylko obraz Leona, lecz także inne postaci — młodą dziewczynę w pelerynie i wysokiego chłopaka z dziwnie błyszczącą bransoletą.
"Widzą cię," szepnęła dziewczyna zza jego pleców. Leon odwrócił się gwałtownie, ale nikogo nie było. Jedynie echo jego własnych kroków rozchodziło się po sali pełnej luster. W każdym z nich widział siebie w innym wydaniu: raz starszego, raz młodszego, czasem z blizną równą pionowo przez policzek.
— Jesteśmy spóźnieni — powiedział nagle głos chłopaka. Leon poczuł, jak ktoś chwyta go za ramię i ciągnie przez jeden z lustrzanych portali. Świat wokół niego rozmył się na krótką chwilę, a kiedy wszystko się uspokoiło, stał na środku placu pełnego osób, które zdawały się pochodzić z innych epok, a nad nimi unosiła się ogromna, srebrzysta konstrukcja — wielkie wahadło, odbijające światło we wszystkich kierunkach.
— Jeśli nie zdążymy przed północą, wszystko przepadnie — wyszeptała dziewczyna z peleryną, patrząc Leonowi prosto w oczy.
W tej samej chwili wahadło zatrzymało się, a po placu przebiegł lodowaty powiew. Leon nie wiedział, czy powinien wykonać krok naprzód, czy może... uciec z powrotem przez lustro. Wszystko mogło się wydarzyć.
Author of this ending:
English
polski
What Happens Next?