Did You Know?

Miasto, które czuło za mnie


Miasto, które czuło za mnie
Szklarnia przy starym parku pachniała mokrą ziemią i ciepłym szkłem. Wieczorem gasły lampki nad stołami, a na sznurku kołysały się kartoniki z napisami: „czułość”, „wstyd”, „złość”. Pracownia Emocji mieściła się tu od wiosny i Lena wciąż nie przywykła do ciszy po warsztatach. Zbierała ołówki, składała krzesła i próbowała powtarzać w myślach zasadę, której uczyła dzieci: nazywając uczucie, robisz mu miejsce w środku. Gdy sięgnęła po pokrowiec na Barometr, jej dłoń dotknęła pustki. Barometr Emocji stał zwykle pod fikusem: szklana kula na mosiężnej podstawie, cienka wskazówka i krąg kolorów, które rozlewały się jak atrament. Teraz zamiast niego była jaśniejsza plama kurzu. Lena poczuła gorąco w policzkach, a zaraz potem chłód w brzuchu jak po zbyt głębokim wdechu. Przysięgłaby, że zamknęła boczne drzwi. Podeszła i nacisnęła klamkę. Skrzypnęło miękko; wiatr wsunął się do środka, poruszył karteczką „radość”, jakby chciał ją wziąć ze sobą. „To moja wina” — pomyślała i nagle usłyszała z zewnątrz długi, niski dźwięk, jakby miasto westchnęło. Na chodniku latarnie zamrugały w rytmie jej oddechu. Lena zatrzymała się, policzyła do czterech, wypuściła powietrze — światło zbladło i znów nabrało mocy, dokładnie tak samo. Z oddali zadzwonił tramwaj, kiedy pomyślała „panika”, a kiedy spróbowała nazwać „spokój”, ucichły psy na dwóch podwórkach. To nie był przypadek. Ktoś podłączył Barometr do miejskiej sieci, a teraz całe miasto odbijało czyjeś uczucia. Może jej, może czyjeś inne; przez chwilę miała wrażenie, że słyszy obce śmiechy, których nie pamięta. Telefon zawibrował w kieszeni. „Jeśli chcesz odzyskać spokój, idź za światłem” — głosiła wiadomość z nieznanego numeru. Światła latarni układały się w wyraźną ścieżkę wzdłuż parku, potem przez most nad rzeką, gdzie woda pęczniała czarnym połyskiem. Lena włączyła głośnik i zadzwoniła do Iwa. „Nie idź sama” — powiedział. „Nie mam czasu czekać” — odpowiedziała, patrząc, jak neon nad pustą piekarnią miga słowem „ciepło”, gdy tylko przypomniała sobie poranny uścisk babci. Mural na murze rzekł: „Ucz się od smutku”, litery zamrugały tak, jak mrugała, gdy nie chciała płakać. Miasto ciągnęło ją dalej, ku dzielnicy, w której nie bywała nocą, gdzie asfalt pamiętał ciężar dawnych ciężarówek i niespełnionych obietnic. Ścieżka zatrzymała się pod starą wieżą ciśnień. Żelazne drzwi były uchylone, a ze środka płynął chłód o zapachu mokrego metalu i deszczu na cegłach. Telefon zawibrował po raz drugi. „Weź tylko to, co naprawdę czujesz”. Wewnątrz panował półmrok; światło pulsowało równo jak czyjeś tętno, a z rur dobiegał szmer podobny do szeptu. Na środku, na skrzynce po skrzypcach, stał Barometr. W szkle zamiast jej odbicia przewijały się twarze obcych ludzi, ich łzy, śmiech i krótkie, migające słowa: „żal”, „wdzięczność”, „gniew”. Wskazówka drgnęła gwałtownie, choć Lena czuła tylko strach i oddech w gardle. „Kto tu jeszcze czuje?” — wyszeptała. Z ciemnego szybu odpowiedział jej cichy szept: „Lena…” — i wtedy wszystkie latarnie na zewnątrz zgasły jednocześnie.


Author of this ending:

Age category: 18+ years
Publication date:
Times read: 29
Endings: Zero endings? Are you going to let that slide?
Category:
Available in:

Write your own ending and share it with the world.  What Happens Next?

Only logged-in heroes can write their own ending to this tale...


Share this story

Zero endings? Are you going to let that slide?


Write your own ending and share it with the world.  What Happens Next?

Every ending is a new beginning. Write your own and share it with the world.