Mgławica Szeptów
Stacja badawcza „Helios” dryfowała cicho na skraju Mgławicy Szeptów, rozświetlanej błękitno-fioletowym światłem odległych gwiazd. Kapitan Lena Krawiec przyglądała się przez iluminator, gdy miękko rozproszone światło mgławicy odbijało się w jej oczach. Jej załoga – doktor Eliasz Heller, specjalista astrobiolog, i inżynier kosmiczny Iga Sowicka – kończyli właśnie ostatnie przygotowania do misji wyjścia na zewnątrz.
Mgławica od zawsze była przedmiotem fascynacji: żaden sygnał radiowy nie przechodził przez jej serce, a sondy wysłane w jej głąb ginęły bez śladu. Zespół Heliosa miał po raz pierwszy zbadać ją z bliska. Gdy Lena zamknęła właz do śluzy, napięcie wyczuwalne było w każdym słowie.
– Systemy komunikacyjne sprawdzone? – spytała Iga, przesuwając palcem po holograficznych ekranach. Elektronika szwankowała, jakby mgławica oddziaływała nawet na poszycie stacji. Eliasz poprawił mikrofon w hełmie, usiłując ukryć drżenie w głosie.
– Jeśli coś pójdzie nie tak, wracamy natychmiast – zdecydowała Lena. Ze świstem wyregulowanego powietrza opuścili stację i ruszyli w kierunku pulsującej chmury, gdzie światło zdawało się tańczyć i falować.
Zanurzeni w nieważkości, opadali coraz głębiej w nieskończoną fioletową poświatę. Z każdym metrem czuć było, jak ściany mgławicy zbliżają się do nich coraz bardziej. W pewnym momencie w kasku Igi rozległ się szept, niemożliwy do zidentyfikowania:
– Słyszycie to? – zapytała, zatrzymując się nagle. Jej puls widoczny był na ekranie Leny, bił szybciej. Eliasz spojrzał na nią z niedowierzaniem, ale po chwili sam usłyszał zniekształcony głos, który zdawał się dochodzić z wnętrza ich własnych myśli.
Wszystkie sensory oszalały. Światło przenikało kombinezony, pulsowało rytmicznie, a mgławica zaczęła formować przed nimi coś na kształt drzwi – ciemnych, nieruchomych, zapraszających. Przestrzeń wokół nich drgała, jakby rzeczywistość nie była już do końca stabilna.
– Podejdźmy bliżej – Lena powiedziała, choć jej własny głos wydał jej się dziwnie obcy.
Nagle panele ich kombinezonów zaczęły migotać, a systemy życiowe sygnalizowały awarie, których nie potrafili naprawić. Pomiędzy nimi a drzwiami wyrastał cień... coś, czego nigdy żadne ludzkie oczy nie widziały.
Czy mieli wrócić – czy przekroczyć próg mgławicy? I kim – lub czym – był cień, który zbliżał się coraz wolniej, ale nieuchronnie?
Author of this ending:
English
polski
What Happens Next?