Mapa Wewnętrznego Nieba
Nika nauczyła się rozpoznawać niebo w miejscach, gdzie nikt go nie szukał. Na dachu biblioteki, po zmroku, rysowała w notesie mapę wewnętrznego nieba. Łączyła światła okien, anteny i uciekające satelity w własne gwiazdozbiory wyborów. Tego dnia wiatr pachniał kurzem, a chmury zawisły nisko, jak zawieszona decyzja. Każdą linię prowadziła z drżeniem, bo wiedziała, że kreski zmieniają kierunek. Tego wieczoru kartka zdawała się stawiać opór, jakby bała się błędu.
Pani Bogna, bibliotekarka z piętra astronomii, wsunęła jej tajemniczą kopertę bez słowa. W środku leżała sztywna karta, która ciemniała, gdy Nika na nią oddychała. Na krawędzi migotał napis: Spotkaj się dziś o północy tam, gdzie schody nie dochodzą. Dopisała ołówkiem, pół-żartem: To tylko ćwiczenie z wyobraźni, jeśli chcesz je zdać. Na odwrocie widniał szkic schodów, które kończyły się w białej pustce.
Schody w ich kamienicy pamiętały wojny, powodzie i znikające sklepy z kasetami. Metal pachniał rdzą, a szyby windy pokazywały odłamek twarzy w każdym piętrze. Pod piątym piętrem czekał Fabian, z klasy, trzymając podobną kartę i rdzawy klucz. Zesunęli karty razem; linie zadrżały, układając strzałkę pomiędzy piąte a szóste piętro. Tam, gdzie dotąd był tylko półpiętro, pojawiły się drzwi tak cienkie jak kartka.
Klamka była zimna i lekko brzęczała, jakby czekała na wynik nieznanego testu. Za drzwiami rozciągał się korytarz z ciemnego powietrza, zasiany iskrzącym, powolnym pyłem. Echo ich kroków odbijało się podwójnie, raz z przodu, a raz z ich przyszłości. Karty nagle nagrzały się, wypisując zdanie: Wejdź odważnie, ale zostaw coś, co ci ciąży. – Co się zostawia w miejscu, które nie istnieje? – szepnął Fabian bez uśmiechu. – Może wersję siebie, której już nie potrzebuję – powiedziała Nika, lecz zawahała się.
Korytarz rozszczepił się jak pryzmat; lewo pachniało deszczem, prawo miało smak spalonego papieru. Z lewej strony usłyszeli śmiech Niki, dokładnie ten z dnia, który nigdy nie nadszedł. Z prawej ktoś zawołał imiona, głosem nauczyciela, ale mówił je w odwrotnej kolejności. Światło pierwszej iskry zgasło bez dymu, a drzwi za nimi zatrzasnęły się na głucho. Nika ścisnęła kartę; linia rozjarzyła się, dzieląc się na dwie drogi, każdą z ich imieniem. – Jeśli wybierzemy źle, co stracimy? – zapytała, gdy coś niewidzialnego zrobiło pierwszy krok.
Author of this ending:
English
polski
What Happens Next?