Mapa do Pomiędzy
Wieczorem, gdy burza gmerała w antenach nad miastem, Lena siedziała w miejskim archiwum pod dawnym fortem.
Świetlówki brzęczały jednostajnie, a kartony z darami mieszkańców pachniały kurzem i lawendą z szuflad.
Z ostatniego pudełka wyciągnęła rulon mapy na pergaminie, spięty skórzanym paskiem i podpisany dzisiejszą datą.
Miasto na mapie było znajome, lecz przecinały je kanały, których nigdy nie widziała, i Plac Ciszy, którego nie ma.
— Kolejna fantazja kartografa? — mruknął Bartek, nocny strażnik, opierając się o regał i popijając herbatę z termosu.
— Spójrz na różę wiatrów — powiedziała Lena. — Pasuje do mozaiki na podłodze jak klucz do zamka.
Położyli mapę na wypolerowanych kamieniach, gdzie przedwojenni murarze ułożyli krąg z mosiężnym kompasem pośrodku.
Pergamin rozprostował się miękko, a igła narysowana przy północnym brzegu wskazała nie ich świat, lecz korytarz.
Z sufitu spadła kropla; niebo przeciekało gdzieś daleko, a tutaj pachniało mokrą cegłą i starym smarem.
Lena przesunęła mapę milimetr w prawo, wyrównała linię kanału z rysą w kamieniu i wstrzymała oddech.
Mozaika pod różą drgnęła, jakby pod nią przepłynęła ławica, a stalowa balustrada zrobiła się zimniejsza przy dotyku.
Na mapie, w miejscu zarysu drzwi, rozlało się matowe światło, które nie odbijało niczego poza własną głębią.
— Słyszysz? — Bartek przechylił głowę, jak pies nasłuchujący, choć zegary w archiwum stały od lat.
W ciszy rozwinęło się tykanie, z początku rzadkie, potem równe, jakby ktoś nakręcał sprężynę pod posadzką.
Lena zawiązała na nadgarstku sznurek mierniczy, drugi koniec dała Bartkowi, a metalową linijką dotknęła świetlistej krawędzi.
Powierzchnia zapadła się o włos i zadrżała; linijka rozgrzała się, a w świetle pojawił się odblask schodów w dół.
Na pierwszym stopniu stała postać w pelerynie z powiązanych taśm biletowych, trzymająca torbę zszytą z pociętych map.
Jej twarz była zasłonięta kapturem, lecz uniosła dłoń, pokazując mosiężny klucz o kształcie róży wiatrów.
Świat po drugiej stronie był ten sam, a jednak nie ten: Lena widziała latarnie na wodzie i mewy machające bez dźwięku.
Bartek ścisnął sznurek, kontrolki na monitorach mrugnęły, jakby obraz się cofnął, a potem rozpłynął na piksele.
— Kto to? — wyszeptał.
Postać dotknęła krawędzi portalu i rozchyliła ją jak kurtynę; coś małego zadźwięczało na kamieniach, a mapa sama dopisała nowe koryto kanału.
Lena pochyliła się, by podnieść przedmiot, lecz powierzchnia wypchnęła jej dłoń i poczuła chłodny uścisk od środka.
Z korytarza za stalowymi drzwiami dobiegły wolne kroki, jakby ktoś liczył je na głos, a w portalu przygasło światło schodów.
— Leno, nie ruszaj się! — krzyknął Bartek, ale sznurek naprężył się, gdy coś delikatnie pociągnęło ją w głąb.
Author of this ending:
English
polski
What Happens Next?