Did You Know?

Mapa chwil


Mapa chwil
Wieczorem, kiedy Kazimierz zamieniał się w plątaninę żółtych świateł, Lena siedziała w warsztacie po dziadku i katalogowała darowizny. Na dębowym blacie leżało pudełko po czekoladkach z wyblakłym napisem i ciężarem, który zdradzał metal. W środku spoczywał mosiężny zegarek kieszonkowy, zadrapany, lecz wciąż dumny, z wygrawerowaną komendą: „Wróć, nim minie północ minionego dnia”. Obok ktoś wsunął bilet tramwajowy sprzed stulecia oraz fiszkę z nazwiskiem, które Lena znała tylko z rodzinnych historii. „Nie dotykaj, aż włączę rejestrator,” powiedział Natan, opierając w drzwiach kask rowerowy i torbę z elektroniką. Pracował naprzeciwko, robiąc zdjęcia kamienicznych detali, a potem wpadał do niej jak do schronu. Lena skinęła głową i uniosła zegarek za chłodny łańcuszek. Wskazówki drżały, chociaż mechanizmu nie nakręciła, a na wewnętrznej pokrywie ktoś wycyzelował maleńką skalę, przypominającą kalendarz bez miesięcy, z tajemniczymi oznaczeniami „Przed” i „Po”. Przyłóż do mikrofonu, spróbujemy wyłapać częstotliwość, mruknął Natan, skręcając pokrętła srebrnego dyktafonu. Lena nacisnęła koronkę. W warsztacie uderzyła cisza tak gęsta, że zegar ścienny zamilkł w pół tyknięcia. Za oknem zgasły neony, a zamiast odgłosu tramwaju usłyszeli miękki łoskot kopyt i odległy dzwon, który nie pasował do żadnej współczesnej wieży. Na dyktafonie pojawił się wąski, czysty sygnał, schodzący jak po drabinie w dół pasma, zgodny z ruchem cofającej się sekundowej kreski. „To nie żart,” szepnął Natan, a jego echo brzmiało jak z innej sali. Lena przybliżyła twarz do tarczy i zauważyła, że zamiast daty widnieje słowo „Progi”. Pacnął deszcz, chociaż niebo przed chwilą było suche, i w rysach pożółkłej ściany zaczęły rozświetlać się linie, jakby ktoś kreślił mapę świecącą kredą. Ścieżki zbiegły się przy drzwiach na podwórze, tworząc cieniutki łuk, który pulsował w rytmie jej własnego serca. „Jeśli to jest mechaniczny żart, jest okrutnie dobrze zrobiony,” dodała, próbując udawać spokój. Natan zrobił krok, ale pociągnęło go z powrotem, jakby gumowa nić trzymała go w teraźniejszości. „Lena, nie idź sama,” powiedział łagodnie, wskazując na pulsującą krawędź. Lena chwyciła zegarek pewniej. Od wewnątrz pokrywy wystawał cienki, niemal niewidoczny suwak, ustawiony między „Przed” a „Po”. Przesunęła go o grubość włosa. Powietrze zastygło i nabrało zapachu węgla oraz rozgrzanej miedzi; z bramy wybiegł przeciąg, niosąc strzępek gazety z datą, której jeszcze nie przeżyła. Tuż za progiem, w mlecznej ciemności, majaczyła sylwetka mężczyzny w płaszczu sprzed dekad, trzymającego fotografię dziewczyny dziwnie podobnej do niej. „Lena?” zawołał, jakby znał jej imię od zawsze. Zegarek kliknął drugi raz, a świat w warsztacie pochylił się, czekając, którą stronę wybierze.


Author of this ending:

Age category: 18+ years
Publication date:
Times read: 26
Endings: Zero endings? Are you going to let that slide?
Category:
Available in:

Write your own ending and share it with the world.  What Happens Next?

Only logged-in heroes can write their own ending to this tale...


Share this story

Zero endings? Are you going to let that slide?


Write your own ending and share it with the world.  What Happens Next?

Every ending is a new beginning. Write your own and share it with the world.