Did You Know?

Łuska, która śpiewała


Łuska, która śpiewała
Mira, młoda kartografka z Brzasku Dolnego, znała góry jak linie własnej dłoni. Pod Srebrną Granią pakowano już stragany na Noc Łusek, święto wspominające czasy smoków. W archiwum miejskim wygładzała nadpalone mapy i przepisywała pieśni, w których rzeka miała skrzela, a skały pamięć. Tego poranka dostała paczkę bez pieczęci: pojedynczą łuskę, chłodną jak poranek i ciężką jak winny kamień. Na odwrocie skrywała dziwny układ współrzędnych, zapisany pismem, które widziała tylko na prastarych stalowych stelach. Mira zaniosła łuskę do Sali Atlasów i położyła ją na rozciągniętej mapie masywu. Linie na pergaminie drgnęły, jakby ktoś je obudził, a łuska zaczęła mruczeć. Drżenie prowadziło ku Jaskini Chmurnej, gdzie dzieci straszono krótkim zaklęciem o ogniu i soli. Przypomniała sobie babcine słowa o strażniku uśpionym pod wodą, i postanowiła sprawdzić prawdę. Olek z nocnej straży chciał ją zawrócić, wspominając srogie mandaty i zawały. Uśmiechnęła się blado, schowała łuskę do kieszeni i spokojnie ruszyła przed zmierzchem. Jaskinia przyjęła ją oddechem chłodu, pachnącym mchem i rdzą starożytnych ostrych koryt. Na ścianach wiły się smocze ryty, chropawe linie układały się w zdania z ostrzeżeń i próśb. Mira odczytała fragment: Nie budź, jeśli nie uniesiesz ognia, a jednak szła dalej. Tam, gdzie mapa kończyła się białą plamą, czekało podziemne jezioro, gładkie jak obsydian. Przytknęła łuskę do wody i usłyszała czysty ton, przenikliwy jak gwóźdź w lodzie. Lustro rozstąpiło się w wąski korytarz, a na dnie zapaliły się blade, bursztynowe światła. Idąc kamiennym pomostem, czuła, jak powietrze gęstnieje, niosąc zapach żywicy i rozgrzanego kruszca. Z mroku wyrastał łuk z kostniejących żeber, sklejonych dawną magią i solą. Za nimi pulsował rytm nie mylący się z niczym: ciężkie, powolne serce, które nie znało zimy. Na prześwicie dostrzegła łuskę połyskującą jak mika i spojrzała w twarz nie twarz, porośniętą mchem i iskrą. Smok spał, a jednak jego oddech podnosił drobny kurz, jakby przeczuwał kroki. Mira uniosła dłoń, niepewna, czy wita, czy przeprasza, i czy ma prawo być tutaj. Łuska wyrwała się z jej kieszeni i przyssała do żeber, wydając krótki, metaliczny śmiech. Mechanizm, skryty w kościach, zaskrzypiał, a woda pod pomostem zakotłowała się jak kocioł. Z daleka dobiegł ją stuk butów i głos Olka, rosnący w panice, ale przegłuszył go inny dźwięk. Za żebrami otworzyło się oko, złote jak jesienne słońce, i spojrzało prosto na Mirę. Powietrze nagle zgęstniało żarem, gdy pradawna pierś uniosła się po raz pierwszy od wieków, a smok wciągnął powietrze.


Author of this ending:

Age category: 18+ years
Publication date:
Times read: 26
Endings: Zero endings? Are you going to let that slide?
Category:
Available in:

Write your own ending and share it with the world.  What Happens Next?

Only logged-in heroes can write their own ending to this tale...


Share this story

Zero endings? Are you going to let that slide?


Write your own ending and share it with the world.  What Happens Next?

Every ending is a new beginning. Write your own and share it with the world.