Lis, sowa i noc w Starym Lesie
Noc nad Starym Lasem była gęsta i pełna szelestów. Wiatr igrał z gałęziami dębów, a niebo zasnuwała srebrzysta mgła. Wśród cichych ścieżek przemykał rudy lis o imieniu Rufus – znany w okolicy z nieokiełznanej ciekawości i sprytu. Za każdym razem, gdy księżyc stawał się pełny, Rufus wyruszał na nocne wędrówki, licząc, że tym razem odkryje coś, czego nie zna jeszcze nikt w lesie.
Tego wieczoru nie był jednak sam. Na jednej z wyższych gałęzi czujnie przyglądała mu się sowa Aurora – ptasia strażniczka leśnych tajemnic. Jej bursztynowe oczy błyszczały w świetle księżyca, jakby przenikała mrok na wskroś.
– Rufusie! – zawołała cichutko Aurora, zniżając lot tuż nad jego głową, bo wyczuła, że tej nocy wydarzy się coś niezwykłego. – Widziałam coś dziwnego przy starym kamiennym kręgu!
Lis natychmiast zatrzymał się w miejscu. Wszystkie zwierzęta znały legendy o kamiennym kręgu – mówiło się, że pod jego korzeniami ukryta jest pradawna tajemnica Starego Lasu. Jednak nikt nie odważył się tam pójść po zapadnięciu zmroku.
– Co widziałaś? – zapytał Rufus, starając się ukryć nutkę ekscytacji.
– Tajemniczy cień... – odparła sowa, zniżając głos do szeptu. – Poruszał się niemal bezszelestnie, zostawiając na błocie dziwny ślad. Nie był to ani jeleń, ani wilk, ani żaden z naszych...
Rufus poczuł dreszcz na grzbiecie. Popatrzył na Aurorę, która już wylądowała obok niego, po czym oboje ruszyli cicho przez las, omijając splątane korzenie i stare paprocie. Gdy zbliżali się do kamiennego kręgu, noc zdawała się jeszcze ciemniejsza, a powietrze – gęstsze.
W końcu dotarli na miejsce. Krąg wyglądał tak, jak go zapamiętali – omszałe głazy tworzyły zamkniętą przestrzeń, jakby czekały na kogoś od wieków. Ale tym razem, w świetle księżyca, pośród liści i cieni, naprawdę widać było dziwne ślady. Były większe niż łapa lisa, a mniejsze niż wilka, zakończone zaskakującymi, ostrymi pazurami jakich żadne z nich nie znało.
Wtem usłyszeli głuchy dźwięk – jakby ktoś lub coś przesunęło jeden z kamieni kręgu. Aurora zamrugała szybciej, Rufus zamarł w bezruchu. Tuż za największym głazem zamigotał złoty błysk i wyraźnie zabrzmiał obcy szept...
Author of this ending:
English
polski
What Happens Next?