Did You Know?

Lila i guzik od wiatru


Lila i guzik od wiatru
W kamienicy nad piekarnią "U Migdała" mieszkała Lila. Miała siedem lat, włosy jak mokra trawa po deszczu i kieszenie pełne drobiazgów. Z okna jej pokoju było widać rynek, studnię z żabką i wieżę zegarową. Gdy piekarz piekł chałki, całe powietrze pachniało ciepłym cukrem. Pewnego poranka po deszczu Lila znalazła na chodniku guziczek. Był srebrny, okrągły i miał na sobie wyryty wir, jak malutka spiralna chmurka. Kiedy podniosła go z kałuży, guzik zrobił się cieplutki. Lila wsunęła go do kieszeni żółtego płaszczyka i poczuła łaskotanie przy nadgarstku. W domu Dziadek Benek, który naprawia parasole i śpiewa przy pracy, przyszył guzik do mankietu. — Na szczęście — mruknął, mrużąc oko. Wieczorem Lila wyszła na balkon z kubkiem kakao i pstryknęła guzik. — Halo, wietrze? — szepnęła. Firanka uniosła się, choć okno było ledwie uchylone. Po chwili na parapecie zatańczyło lekkie piórko, które jeszcze przed chwilą leżało nieruchomo. Lila zacisnęła palce na guziku i policzyła do trzech. Wiatr zaszumiał jak ciche "cześć". Od tej pory Lila ćwiczyła. W parku prosiła o muśnięcie, które kołysało bańki mydlane. Na łące szeptała o podskokach dla traw. Wydawało się, że wiatr słucha uprzejmych słów i lubi, gdy ktoś mówi do niego po imieniu. Przyszła sobota i Festiwal Latawców. Rynek mienił się kolorami. Na straganach leżały wstążki jak tęcze, a przy studni stała pani Pola z koszem malin. Dziadek Benek rozstawił swój stolik z parasolkami, na wszelki wypadek. Dzieci trzymały sznurki latawców: był smok z papieru w złote łuski, wielka ryba z błękitnymi płetwami i ptak, który miał ogon z tysiąca piórek wstążek. Tylko wiatr był nieśmiały. Latawce dyndały ciężko, jakby zasnęły podczas drzemki. — Szkoda — westchnęła pani Pola. Lila dotknęła guzika. — Tylko trochę — szepnęła. — Tylko tyle, by je podnieść. — Pstryknęła raz, bardzo delikatnie. Powietrze najpierw zastygło, a potem ktoś niewidzialny dmuchnął. Latawce drgnęły, rozwinęły skrzydła i poszybowały wyżej. Ludzie klasnęli. — O, brawo, wietrzyku! — zawołał Dziadek Benek. Lila uśmiechnęła się i znów zakręciła palcem po spirali guzika. Wiatr, jakby rozchichotany, przybiegł z zaułków. Nagle sztandary nad ratuszem zaczęły trzepotać głośniej. Na niebie mknęła grafitowa chmura, cienka i szybka jak walczący latawiec. — Ojej — powiedział ktoś z tłumu. — Chyba za mocno. Smok w złote łuski zaryczał z papieru, szarpnął i... jego sznurek wyślizgnął się z rąk chłopca w zielonej czapce. Latawiec poszybował samopas, przetoczył się nad studnią, musnął antenę na dachu i popędził prosto w stronę wieży zegarowej. Dzwon w wieży milczał, lecz jego metal błysnął ostrym słońcem. — Uważać! — krzyknęła pani Pola, obejmując swój kosz. Lila poczuła, że guzik pulsuje ciepłem. Wiatr zaszeleścił przy jej uchu, ale brzmiał inaczej, bardziej burzowo. — Lilo — zaszumiało coś, miękko jak liść. — Jestem blisko. Ale nie jestem sam. — Powietrze pachniało mokrą kredą i piegami. Włosy Lili drgnęły, jakby miały własne antenki. Smok zawadził ogonem o chorągiewkę na wieży. Złote wstążki zaplątały się jak makaron. Dzieci przycisnęły czapki. Ktoś puścił czerwony balonik i balonik też zaczął uciekać, jakby chciał dogonić smoka. Z każdej strony słychać było szmery, gwizdy i tupot butów. Lila zacisnęła mocniej palce na guziku. Czuła, że może powiedzieć coś bardzo ważnego, tylko raz, w samą porę. — Proszę — wyszeptała do pergaminowego nieba. — Tylko tyle, by złapać, nie szarpać. — Nabrała powietrza, pstryknęła i wtedy...


Author of this ending:

Age category: 5-7 years
Publication date:
Times read: 28
Endings: Zero endings? Are you going to let that slide?
Category:
Available in:

Write your own ending and share it with the world.  What Happens Next?

Only logged-in heroes can write their own ending to this tale...


Share this story

Zero endings? Are you going to let that slide?


Write your own ending and share it with the world.  What Happens Next?

Every ending is a new beginning. Write your own and share it with the world.