Did You Know?

Lena i nocny szyfr z Sali 314


Lena i nocny szyfr z Sali 314
Zaczęło się niewinnie, od szkolnej Nocy Odkrywców i mojego uporu, by zostać dłużej. Kiedy większość uczniów już wyszła, ja wciąż zbierałam materiały do tekstu dla gazetki. Woźny, pan Suchy, zgasił połowę korytarzy i rzucił krótkie: „Trzecie piętro zamknięte, instalacja do remontu.” Kiwnęłam głową, choć moje liceum Stare Mury najciekawsze bywa właśnie po zmroku. Oskar, kolega z kółka dziennikarskiego, trzymał kamerę i nerwowo liczył baterie w latarce. Zatrzymaliśmy się przy gablocie z pucharami, kiedy nagle rozległ się dzwonek, ale nie ten zwykły, melodyjny. Krótkie, nierówne serie jak sygnał, który ktoś składał z przerw i stuków. Oskar jest harcerzem; po dziesięciu sekundach mruknął: „To Morse. Trzy, jeden, cztery.” A potem, jakby dla pewności, dzwonek powtórzył sekwencję jeszcze raz, głośniej. Sala 314 leży na końcu skrzydła, gdzie ściany pachną kredą i płynem do podłóg. Tam właśnie remontowano oświetlenie, a jednak zza matowych szyb tliło się stałe, białe światło. Na drzwiach ktoś kredą narysował prostą mapkę z krzyżykiem, jak w zadaniu z geografii. Krzyżyk dotykał klamki. „Może to jakaś gra terenowa?” szepnęłam, ale w gardle zaschło mi na samo słowo gra. Drzwi ustąpiły bez skrzypienia, jakby ktoś nas właśnie wpuścił. W środku ławki stały w rzędy, a na biurku leżał stary dzwonek ręczny, ten z metalową kopułką. Na tablicy widniała linijka równych liter: „Leno, znajdź to, co zniknęło, zanim zadzwoni ostatni raz.” Oskar rozejrzał się skrupulatnie i wskazał podłogę, gdzie odcisnęły się trzy mokre ślady butów, kończące się przy szafie na mapy. „Ktoś tu był przed chwilą,” powiedział, zbyt cicho, by brzmieć pewnie. Zanim odpowiedziałam, mój telefon zawibrował; nadawca widniał jako Sekretariat, choć pamiętałam, że sekretariat zamknięto o siedemnastej. Wiadomość miała tylko jeden wers: „Masz piętnaście minut.” Zegar nad tablicą zatrzymał się dokładnie na dziewiętnastej piętnaście, jakby chciał mnie wyśmiać. Z szafy dobiegł cichy trzask, a kreda, zostawiona na rynience, zadrżała i potoczyła się do krawędzi. Oskar przysunął kamerę do oka. „Nie ruszaj się,” szepnął, bo klamka do sali, ta od wewnątrz, zaczęła się powoli opuszczać. Klamka zatrzymała się w pół ruchu, jakby ktoś po drugiej stronie rozważał następny krok. Światło w klasie przygasło, a z głośników w suficie wyszedł chrobot, który nagle ułożył się w szept: „Powtarzam: sala trzysta czternaście.” Z półki obok szafy spadła rolka map; potoczyła się, zatrzymując przy moich butach jak posłaniec. Oskar pochylił się, lecz odciągnęłam go, bo dzwonek na biurku zadrżał i uderzył raz, czysto i zimno. Pierwszy raz. Z wnętrza szafy ktoś wysunął rączkę od zamka, choć drzwi pozostawały zamknięte od zewnątrz. Na tablicy, bez kredy w ludzkiej ręce, pojawiło się nowe zdanie, litera po literze: „Nie szukaj mnie w dzienniku.” Zacisnęłam palce na telefonie, który znów zawibrował, tym razem bez powiadomienia na ekranie. Z korytarza dobiegł szybki stuk nowych kroków, zbyt lekkich jak na pana Suchego, coraz bliższych.


Author of this ending:

Age category: 18+ years
Publication date:
Times read: 29
Endings: Zero endings? Are you going to let that slide?
Category:
Available in:

Write your own ending and share it with the world.  What Happens Next?

Only logged-in heroes can write their own ending to this tale...


Share this story

Zero endings? Are you going to let that slide?


Write your own ending and share it with the world.  What Happens Next?

Every ending is a new beginning. Write your own and share it with the world.