Latarnik ze Starej Stacji
Miasteczko Rozewie pachniało solą nawet w środku przerobionej stacji kolejowej. To teraz Miejska Biblioteka, a ja pomagałam mamie w remoncie. Pod ławką z żeliwnymi nogami znalazłam mosiężny klucz z grawerowaną kotwicą. Klucz pasował do niczego, co miałyśmy w spisie pomieszczeń i szaf. Oskar, mój kuzyn, twierdził, że wygląda na pamiątkę z latarni. Od dziecka zbierałam zagubione rzeczy, bo wierzyłam, że coś mówią.
Po zmroku biblioteka skrzypiała, jakby wagony nadal przetaczały się po torach. Przeglądaliśmy księgi darczyńców i stary dziennik wypożyczeń sprzed zamknięcia peronów. Na marginesie jednej strony ktoś zapisał: Zgaś latarnię, nim zgaśnie pamięć. Pomyślałam o latarni na skarpie, zamkniętej już od piętnastu lat. Tego wieczoru wiatr niósł jej cichy, metaliczny szum aż pod sufit. Mama pozwoliła nam zostać godzinę dłużej, byle nie schodzić do piwnicy.
Rano odkryliśmy, że klucz otwiera niepozorną szafkę w Archiwum Kolejowym. W środku leżał brulion z 1999 roku, pełen szkiców i krótkich haseł. Na okładce ktoś narysował kotwicę z okiem pośrodku, jak pieczęć. Na końcu listy widniało tajemnicze nazwisko: L. Dobrowolska, z moim inicjałem. Oprócz mapy tuneli był też schemat latarni, z ukrytym zejściem pod fundamentem. Kartki pachniały wilgocią, a rogi były pożółkłe od dotyku ludzkiego.
Światła w bibliotece mrugnęły, a mój telefon zawibrował bez powodu. Nieznany kontakt napisał: Latarnik: Przestań grzebać, została ci jedna noc. Za regałami rozległy się kroki, chociaż drzwi wejściowe były zamknięte. Schowaliśmy się w magazynie, czując coraz intensywniejszy zapach mokrej soli. Po ciemnym korytarzu sunęła wiązka latarki, zatrzymując się na drzwiach piwnicy. Kroki zamarły, a potem usłyszeliśmy skrobanie metalu o metal, bardzo powoli.
Zabraliśmy brulion i klucz, a potem ruszyliśmy za światłem, po cichu. Schody prowadziły w dół, aż chłodna woda dotknęła naszych butów. Na powierzchni wody tańczyły dwa punkty fosforycznej, niespokojnej, bladej poświaty. Ktoś nucił starą pieśń, a ściany odpowiadały głuchym wilgotnym echem. — Słyszysz to? — wyszeptał Oskar, ściskając mój łokieć, aż zabolało mnie. Na końcu tunelu czekał zardzewiały właz z kotwicą i okiem. Po drugiej stronie ktoś zapukał trzy razy.
Author of this ending:
English
polski
What Happens Next?