Did You Know?

Latarnia Wtórna


Latarnia Wtórna
Lena studiowała kartografię i dorabiała nocami w bibliotece portowej, gdzie mapy pachniały solą i historią. Tego wieczoru przyniosła z magazynu rulon zniszczonego pergaminu, owinięty sznurkiem i zaschniętą rdzawą wstęgą. Na marginesie ktoś narysował prowizoryczną latarnię i dopisał: Gdy cień luny dotknie soczewki, zejdziesz niżej. Słowa brzmiały jak żart, lecz pergamin miał plamy soli, a krawędzie okopciły się od dawnego ognia. – Wiesz, co to może znaczyć? – zapytała Tymka, kolegę z sekcji żeglarskiej, zerkając na szkic miesięcy. – Jeśli chodzi o soczewkę, to Latarnia Wtórna ma starą Fresnela, dawno wyłączoną i podobno niebezpieczną. Nim rozsądek zapanował, spakowali latarki, kompas po dziadku Tymka, i ruszyli w stronę pociemniałego falochronu. Wiatr niósł zapach wodorostów, a mewy darły się nad głowami, gdy przypływ wyrównywał oddech z miastem. Latarnia stała na krańcu cypla, zardzewiała i wyszczerbiona, lecz drzwi ustąpiły pod ich zgodnym, ostrożnym naporem. Schody wiły się ciasno w górę, a na poręczy ktoś wyrył gwiezdną siatkę, zgodną z mapą z biblioteki. – To nie jest przypadek – wymruczała Lena, dotykając stalowego nitu, pod którym tkwił prawie niewidoczny znak. Kruk zakrakał z rozbitego okna, jakby ostrzegał, ale oboje ruszyli dalej, ciekawość pchnęła ich wyżej. Sala latarni była chłodna, a wielka soczewka Fresnela spoczywała krzywo, popękana jak wysuszone koryto rzeki. Na podłodze leżał mosiężny dysk z grawerem faz księżyca i nacięciami pasującymi do kompasu. Gdy zmierzch zapłonął na pomarańczowo, Lena ustawiła dysk, a Tymek przytrzymał igłę, aż mechanizm kliknął. Zębatki gdzieś pod nimi ruszyły, drgnęła podłoga, i z sykiem uniósł się panel, odsłaniając kamienne schody w dół. Zeszli powoli, oświetlając kroki, czując woń smoły i maszynowego oleju, jakby latarnia oddychała pod skorupą ciszy. Po ścianach biegły zacieki przypływów, a białą kredą ktoś narysował strzałki, które zawracały w nieoczekiwanych miejscach. Nad odrapanym włazem widniało zdanie: Nie wracaj, jeśli nie wiesz, gdzie byłeś; kompas drżał w dłoni. Przed nimi stały żelazne drzwi z bulajem, zza których pulsowało światło; Lena chwyciła koło, a za szybą poruszył się cień. Koło zapiekło się, potem puściło i jęknęło, kiedy Lena i Tymek zgodnie przekręcili je o jeden obrót. Gdzieś nad nimi zaskrzypiała soczewka, w latarni zabłysnął ledwie cień blasku, jakby ktoś wygładził ciemność. Przez szczelinę powiało chłodem i zapachem głębin, a ściany odpowiedziały stukaniem, krótkim, wyczekującym, dokładnym jak sygnał. – Słyszysz? – wyszeptał Tymek, kiedy coś zapukało jeszcze raz, bliżej, a ciemność za drzwiami poruszyła się wyraźniej.


Author of this ending:

Age category: 18+ years
Publication date:
Times read: 19
Endings: Zero endings? Are you going to let that slide?
Category:
Available in:

Write your own ending and share it with the world.  What Happens Next?

Only logged-in heroes can write their own ending to this tale...


Share this story

Zero endings? Are you going to let that slide?


Write your own ending and share it with the world.  What Happens Next?

Every ending is a new beginning. Write your own and share it with the world.