Did You Know?

Latarnia i zaginiona wiadomość


Latarnia i zaginiona wiadomość
Na skraju Słowińskiego Parku, tuż za ruchomymi wydmami, stała stara stacja badawcza. Iga, dwudziestojednoletnia stażystka od mierzenia wiatru, lubiła jej skrzypiące deski i słony zapach. Tego popołudnia sztormowe chmury przykryły wydmy, a do drzwi zapukała mała paczka. Na etykiecie widniał wyschnięty atrament i nazwisko jej zaginionego dziadka, Feliksa, latarnika. Na parapecie stukał deszcz, a gdzieś daleko ryczała boja, jakby chciała kogoś ostrzec. W środku spoczywał zielonkawy kompas, ciężki, o wypolerowanej tarczy i pękniętej szybie. Pod nim leżał list, pisany drobnym pismem, z datą sprzed pięciu lat i dziwną pieczęcią. Feliksa słowa mówiły o ciszy, która śpiewa, i o ścieżce widocznej tylko przy odpływie. Na marginesie kreślił współrzędne niedaleko Czołpina oraz znak latarni z małą spiralą po boku. Na kopercie dopisano jedno słowo: Powróć, a obok narysowano strzałkę, niemal dziecięcą. Iga nie lubiła legend, ale ciaśniejsze niż zwykle powietrze szeptało o sprawach ważnych. Zabrała kompas, latarkę, mapę prądów i wiernego psa Bursztyna, który umiał milczeć. Ruszyli o zmierzchu, kiedy wiatr zwalniał, a wydmy trzeszczały jak poruszony dach starego domu. Kompas nie wskazywał północy; wskazówka szła w stronę piasku, niemal drżąc jak przestraszony owad. W pamięci odezwały się opowieści z dzieciństwa, pełne znikających ścieżek i świateł bez latarni. Na zboczu najwyższej wydmy zobaczyli blady błysk, jakby w piasku żarzyły się uwięzione gwiazdy. Kiedy Iga przysiadła, piasek zaskwierczał i pokazał ceramiczną płytkę z emblematem latarni i spiralą. Pod płytką ukryta była deska, a w niej mosiężne kółko, zardzewiałe, lecz wciąż ruchome. Bursztyn zawarczał krótko, jakby czuł przeciąg z miejsca, które nie powinno oddychać. Iga chwyciła kółko, wsunęła palce pod zimny metal i przekręciła je w lewo, ostrożnie. Piasek osunął się z sykiem, odsłaniając krawędź klapy; buchnęło chłodem smoły, lnu i wodorostów. Z głębi dobyło się niskie brzmienie, jak pieśń bez słów, którą ktoś nuci pod pokładem. Telefon stracił zasięg, a na grzbiecie wydmy zamigotało obce światło, niemożliwe o tej porze. Bursztyn postawił sierść, szczęka zadrżała, gdy spod piasku coś zazgrzytało, jakby zapadała się drabina. Klapa uniosła się na szerokość dłoni; w czerni zamigotały metalowe szczeble i niemożliwy oddech. Z tuby głosowej, nie wiadomo skąd, ktoś wyszeptał jej imię, używając zdrobnienia, którego nikt nie pamiętał. W tej samej chwili latarnia w Czołpinie zapaliła się nagle, choć od lat była wygaszona. Iga pochyliła się nad krawędzią, czując, jak piasek ucieka spod kolan, gdy cień zasłonił gwiazdy.


Author of this ending:

Age category: 18+ years
Publication date:
Times read: 21
Endings: Zero endings? Are you going to let that slide?
Category:
Available in:

Write your own ending and share it with the world.  What Happens Next?

Only logged-in heroes can write their own ending to this tale...


Share this story

Zero endings? Are you going to let that slide?


Write your own ending and share it with the world.  What Happens Next?

Every ending is a new beginning. Write your own and share it with the world.