Labirynt w podziemiach Liceum Aurora
Liceum Aurora wyglądało, jakby ktoś odlał je z kamienia i snu. Stare, ciemnozielone mury kryły więcej, niż chcieliby przyznać nawet najstarsi nauczyciele. Nocą budynek wydawał się jeszcze większy, a okna wyrzeźbione dawno temu przypominały oczy czuwającego smoka. To właśnie tutaj, w szkolnej bibliotece, Lena, Adam i Igor spotkali się po lekcjach, by dokończyć projekt z historii. Zamiast skupiać się na rozbiorach Polski, rozmawiali o czymś zupełnie innym.
– Widzieliście to drzwi za regałem z literaturą staropolską? – zaczęła Lena, ściszając głos. – Wyglądają jak z innej epoki.
Adam wzruszył ramionami, ale Igor zerknął na nią z zaciekawieniem. – To te z wyblakłym znakiem na klamce?
– Tak! – Lena natychmiast się ożywiła. – Babcia mi kiedyś opowiadała, że w tej szkole są zakamarki, o których nikt nie pamięta.
W ciągu kilku minut wszyscy troje stali już przy wspomnianych drzwiach. Klamka pokryta była zielonkawą patyną, a na desce rozpoznawali ledwo widoczne znaki. Lena nacisnęła klamkę. Drzwi zaskrzypiały i otworzyły się gwałtownie, ukazując schody prowadzące w dół.
Zbiegli po nich z bijącym sercem. Piwnica nawet w letni dzień była przeszywająco zimna, powietrze pachniało kurzem i czymś niepokojąco świeżym. Przez uchylone drzwi wpadło trochę światła, które oświetliło fragment podłogi. Lena, prowadząc z latarką w telefonie, zatrzymała się nagle.
Na ziemi pojawił się zarys kręgu narysowanego kredą, a wokół – linie układające się w pajęczynę korytarzy.
Adam spojrzał na Igora i Lenę. Wyciągnął telefon, żeby zrobić zdjęcie, ale ekran tylko zamigotał. – Nie mam zasięgu…
Nagle usłyszeli stukot, gdzieś w jednym z ciemnych tuneli. Lena bez słowa ruszyła przed siebie, a chłopcy za nią. Wewnątrz tunelu światło zatrzymało się na dziwnej, metalowej skrzynce przytwierdzonej do ściany. Zbliżyli się, a Lena uniosła klapkę. Wewnątrz znajdowała się niewielka, zardzewiała dźwignia, a obok niej stary plakat z napisem: 'Nigdy nie wracaj sam.'
W tej samej chwili z głębi tunelu doleciał cichy szept i coś poruszyło się w ciemnościach obok nich. Lena zawahała się, a Igor odruchowo chwycił ją za ramię.
Przed nimi korytarz rozgałęział się na dwie równie czarne odnogi. Z jednego z nich zaczęło dobiegać światło, a z drugiego… wyraźne kroki.
Jeszcze przez chwilę patrzyli po sobie w ciszy, wahając się, którą drogą pójść, gdy nagle…
Author of this ending:
English
polski
What Happens Next?