Księżycowa Łąka
Wszystko zaczęło się pewnej lipcowej nocy, gdy srebrzyste światło księżyca kładło się ciężko na łąkach za wsią Nowy Brzeg. Ewa i Mikołaj, szesnastolatkowie od lat nierozłączni, wracali leniwie przez pachnące ziołami pastwiska po zakończonej wieczornej pracy na gospodarstwie. Był to czas, gdy powietrze pachniało miodem, a ludowe podania, szeptane przez starszych przy ognisku, zaczynały wydawać się bardziej realne niż zazwyczaj.
Przystanęli na chwilę przy starym dębie, pod którym wedle babci Ewy kiedyś widywano dziwne cienie i słyszano szepty w lesie. Dla nich to było tylko kolejne miejsce spotkań, ale tej nocy coś było inaczej – mgła zaczęła się unosić szybciej niż zwykle, kłębiąc się jak mleczna rzeka wokół ich nóg.
– Słyszałeś to? – Ewa zmarszczyła brwi. Spomiędzy traw dobiegł ich cichy śpiew, ledwie słyszalny, jakby niósł się z daleka i nie należał do żadnego człowieka. Mikołaj spojrzał na Ewę z niepokojem, ale pociągnął ją za rękę.
– To pewnie wiatr – odparł, choć sam czuł dreszcze na plecach.
Poszli w kierunku dźwięku, z każdą chwilą czując coraz silniejszy zapach dziwnych, nieznanych ziół. Mgła gęstniała, a przestrzenie między drzewami wydawały się coraz mniej znajome. Nagle, zza gęstych traw, wyłoniła się przed nimi niewielka polana, której nigdy wcześniej tu nie widzieli.
Na środku polany, w blasku księżyca, stała postać w długiej, utkanej ze świecącej rosy sukni. Miała twarz rozmazaną światłem, a wokół niej wirowały drobne świetliki. Gdy spojrzała na nich, śpiew ucichł. Z ciszy wyłoniło się jedno, krótkie pytanie:
– Dlaczego tu przyszliście?
Ewa poczuła, że nogi odmawiają jej posłuszeństwa, a Mikołaj drżącym głosem chciał odpowiedzieć, lecz wtedy mgła zaczęła splatać się wokół ich kostek, ściągając ich w głąb polany. Światło księżyca rozjarzyło się nagle oślepiająco, a sylwetka postaci stała się bardziej wyrazista, przybierając kształt kogoś, kogo oboje znali z dziecięcych opowieści...
W tym momencie polana zadrżała lekko, jakby świat miał się przewrócić na drugą stronę. Co wydarzyło się potem, pozostaje tajemnicą tej letniej, słowiańskiej nocy.
Author of this ending:
English
polski
What Happens Next?