Did You Know?

Księga trzynastej minuty


Księga trzynastej minuty
Stara biblioteka miejska czuwała nad rzeką jak łódź zacumowana w ciemności, z oknami jak oczy. Nocny dyżur zawsze przypadał Lenie, bo umiała słuchać szmerów, których inni nie zauważali. Deszcz wybijał rytm o okna, a zegar w czytelni mruczał metalowym sercem. Lena zamknęła za sobą ciężkie drzwi, położyła pęk kluczy na biurku i włączyła lampę z zielonym kloszem. Światło spadło na kartę zwrotów oraz paczkę, której nikt nie zapowiedział, wciśniętą pod stosem czasopism. Woda w kaloryferach śpiewała cienko, zapowiadając noc, która nie lubiła pytań, ale je prowokowała. Na wiekowej skrzyni widniała wyblakła pieczęć skasowanego klasztoru i krótka adnotacja czarnym atramentem. „Do rąk bibliotekarki nocnej, według zwyczaju, bez zwłoki” — przeczytała półgłosem, wyczuwając, jak listwa blatu drży pod deszczem. Zdjęła sznur i uniosła pokrywę, powoli, jakby otwierała klatkę, której lokatorów nikt nie widział. W środku leżała księga obciągnięta skórą, która pachniała rzeką i chłodem kamienia. Była ciepła jak policzek i oddychała płytko, niewidzialnym ruchem na krawędzi stronic. Na dnie skrzyni tkwiła jeszcze karteczka z trzema zasadami, pisana równą, posłuszną ręką. „Nie czytaj na głos, nie otwieraj po północy, nie podawaj prawdziwego imienia.” Na zegarze było dwunasta bez dwóch minut, więc Lena uśmiechnęła się z przekorą. „Zobaczymy” — szepnęła do pustej sali, kładąc księgę na pulpicie, gdzie cyrkulował ciepły strumień lampy. Za szybą przeleciał tramwaj, a jego światło przecięło czytelnię jak ruchoma brzytwa. Kiedy dotknęła okładki, kurz uniósł się jak para nad herbatą i ułożył się w znak przypominający skrzela. Babka Leny opowiadała kiedyś o szeptniku, który potrafi przywracać zapomniane imiona ludziom i miejscom. Lena udawała wtedy, że nie wierzy, ale nauczyła się chować swoje imię za maską zdrobnień. Teraz okładka falowała pod palcami jak bok śpiącego kota, a bibułka w środku zaszeleściła jak trawa. Strona tytułowa była pusta, lecz powoli pojawiły się linie, najpierw jak mapy nurków, potem jak plan czytelni. Pojawiły się też słowa, opisujące jej kroki sprzed chwili, z dokładnością do skrzypnięcia fotela. „Podaj imię, a otworzę przejście” — narysowały się litery, jakby ktoś pisał igłą na wodzie. Zegar uderzył trzynasty raz, chociaż mechanizm nigdy nie znał takiej liczby, i w całym budynku zgasły świetlówki. Drzwi do magazynu odchyliły się o szerokość dłoni i tchnęło chłodem, w którym mieszał się zapach lilii oraz popiołu. Z ciemnego prześwitu napłynęła kołysanka, dokładnie ta, którą babka nuciła, kiedy Lena udawała sen. Wzięła oddech, żeby wypowiedzieć fałszywe imię, gdy ktoś za plecami powtórzył je jej własnym głosem.


Author of this ending:

Age category: 18+ years
Publication date:
Times read: 29
Endings: Zero endings? Are you going to let that slide?
Category:
Available in:

Write your own ending and share it with the world.  What Happens Next?

Only logged-in heroes can write their own ending to this tale...


Share this story

Zero endings? Are you going to let that slide?


Write your own ending and share it with the world.  What Happens Next?

Every ending is a new beginning. Write your own and share it with the world.