Did You Know?

Kredowe drzwi na Ulicy Klonowej


Kredowe drzwi na Ulicy Klonowej
Deszcz właśnie ustał na Ulicy Klonowej. Kałuże lśniły jak maleńkie lustra, a dżdżownice wślizgiwały się z powrotem w wilgotną ziemię pod wielkim klonem. Nora stukając zeszła po frontowych schodkach w swoich żółtych kaloszach, trzymając małą puszkę z kredą, która podzwaniała, gdy nią potrząsała. Babcia June podarowała jej tę puszkę tego ranka. Na wieczku wybity był gwiazdka, a w środku spoczywały grube kawałki kredy w kolorach przypominających cukierki. Był błękit tak jasny jak niebo po deszczu, marchewkowo-śmietankowy pomarańcz i srebrzysty z drobnymi iskrzącymi się pyłkami. Javi z sąsiedztwa wyszedł z hulajnogą i torebką precli. – **Chcesz rysować?** – zawołał z nadzieją. – **Tak!** – odpowiedziała Nora. Usiadła prosto na ciepłym stopniu i otworzyła puszkę. Srebrna kreda była inna. Gładka jak rzeczny kamień i ciepła w dłoni, jakby leżała w kieszeni pełnej słońca. Ulica brzęczała przyjaźnie. Samochód pocztowy zgrzytnął, a pan Patel zamiatał schody sklepiku na rogu miękkim szuraniem. Suczka Daisy próbowała zlizać kroplę deszczu z nosa, po czym pogoniła za własnym ogonem. Kot Pickles skradał się wzdłuż płotu, udając, że nic go to nie obchodzi, ale jego oczy nie opuszczały Nory i Javiego. – **Zróbmy klasy** – zaproponował Javi. Nora narysowała dziesięć pól na niebiesko. Linie były mniej więcej proste, a cyfry przechylały się jak drzewa na wietrze. Javi przeskoczył je i stanął na jednej nodze, rozpościerając ramiona jak skrzydła samolotu. – **Teraz dom** – powiedziała Nora. Użyła srebrnej kredy, a linia zadrżała lekko, jak śluz ślimaka na liściach. Narysowała dach, kwadratowe okno z czterema szybami i pnącze wijące się wzdłuż ściany. Javi dodał kwiat zbyt wieloma płatkami. – **A co, jeśli narysujemy drzwi?** – spytał. Jego oczy rozjaśniły się. Zawsze lubił drzwi w opowieściach, bo nigdy nie wiadomo, co kryje się po drugiej stronie. – **Dobrze** – szepnęła Nora, choć na chodniku nie było takiej zasady. Klęknęła i narysowała wysokie drzwi pomiędzy dwiema szerokimi płytami chodnikowymi. Srebrna kreda szeleściła jak piasek. Dodała małe okrągłe okienko u góry, jak okienko na statku, i małą gałkę. Javi fioletową kredą narysował wycieraczkę. Napisał na niej „Hi” wyboistymi literami, a potem dla żartu dorysował spod drzwi dwie paskowane skarpety. Kiedy Nora zdmuchnęła kredowy pył z kolan, stało się coś dziwnego. Srebrne linie jakby wypiły światło. Zalśniły i ucichły, spokojne jak tafla stawu. Nora pochyliła się. Narysowana gałka wyglądała bardziej okrągła niż przed chwilą. Dotknęła linii drzwi, gdzie stykały się ze szczeliną chodnika. Nie czuła kredy. Było gładko i chłodno, jak na kuchennym stole. Cofnęła dłoń i spojrzała na palce. Zero pyłu. Zero srebrnych smug. – **Widziałeś to?** – spytał Javi. Klęczał już obok niej. Pickles podszedł, powąchał wycieraczkę i delikatnie stuknął narysowane drzwi łapą. Jego wąsy zadrżały, a z gardła wydobył się cichy trel, jaki Nora słyszała tylko wtedy, gdy obserwował ptaki. Przez ulicę przesunął się powiew, ciepły i słodki, jakby ktoś daleko obierał pomarańczę. Małe okrągłe okienko w kredowych drzwiach zamigotało. Tylko na mgnienie rozbłysło, jak świetlik za matowym szkłem. – **Babciu June!** – zawołała Nora, nie podnosząc się. – **Chodź zobaczyć!** Okno kuchenne nad nimi skrzypnęło. – **Lukruję cytrynowe ciasto, skarbie** – odparła babcia z uśmiechem w głosie. – **Co tam?** Nora spojrzała na drzwi, na Javiego, na srebrną kredę w ręce. Jeszcze nie wiedziała, jak to wytłumaczyć. – **To… naprawdę dobra kreda** – powiedziała tylko. – **Jeśli będziesz mnie potrzebować, wejdź po schodach** – zawołała babcia, a okno zatrzasnęło się. Nora i Javi spojrzeli po sobie. Javi ostrożnie odłożył precle, jakby ziemia mogła się zachwiać. – **Zrób to jeszcze raz** – powiedział. Nora raz jeszcze obrysowała krawędź drzwi. Kreda sunęła jak łyżwa po lodzie i znów zaszeleściła, ciszej niż poprzednio. Z wąskiej szczeliny na dole uniósł się ciepły podmuch i połaskotał palce Nory. – **Hej** – szepnął Javi. Położył na wycieraczce brązowy liść. Powiew pchnął go, liść przesunął się, a potem wsunął prosto w szczelinę pod drzwiami. Nie zgniotł się ani nie zatrzymał. Po prostu zniknął. Usta Nory ułożyły się w małe „O”. Pochylili się. Z kredowych linii dobiegł najcichszy dźwięk, jakby ktoś ćwiczył na pianinie. Potem drobny odgłos kroków, tak cichych jak myśl myszy. Miotła pana Patela zaszurała na rogu. Zabrzmiał dzwonek rowerowy. Ulica Klonowa toczyła się dalej — ale spowita była teraz delikatną, ciepłą ciszą, pachnącą cytrynowym ciastem i czymś, czego Nora nie umiała nazwać. – **Myślisz, że powinniśmy zawołać babcię?** – spytał Javi. Pociągnął za rękaw. – **Albo pana Patela?** Nora pomyślała. Spojrzała na małe okienko, które narysowali. Nic w nim nie było, tylko blady kredowy połysk. Ale kiedy przyłożyła ucho, poczuła w chodniku pomruk, jak kocie mruczenie rozchodzące się aż do głębi. – **Sprawdźmy tylko, czy zrobi… coś jeszcze** – powiedziała. Jej głos zadrżał, ale ręka była pewna. Sięgnęła do kredowej gałki. Już nie wyglądała płasko. Była okrągła, gotowa. Palce Nory objęły ją i pasowała idealnie, jakby czekała właśnie na nią. Pickles usiadł na wycieraczce i owinął ogon wokół łap, tak jak zawsze, gdy decydował się zostać. Javi skinął głową. Stanął po lewej stronie Nory i złapał róg jej koszulki, na wszelki wypadek. Nora wciągnęła oddech pachnący deszczem, cytryną i nutą pomarańczy. Przekręciła kredową gałkę lekko w prawo. Po drugiej stronie coś kliknęło. Małe okrągłe okienko rozbłysło, jaśniej niż przedtem, jakby i ono brało wdech. Pomruk w chodniku nabrał ciepła, a linie drzwi naprężyły się, jak nitka ściągana ciasno. Nora zerknęła na Javiego. Jego oczy błyszczały szeroko. – **Słyszysz to?** – wyszeptał. Słyszała. To brzmiało jak przyjazny głos, bardzo daleko, mówiący coś, co prawie rozumiała. Gałka w jej dłoni poruszyła się — nie od jej palców, lecz od drugiej strony. Bardzo powoli, i całkiem sama, kredowa klamka zaczęła się obracać.


Author of this ending:

Age category: 5-7 years
Publication date:
Times read: 25
Endings: Zero endings? Are you going to let that slide?
Category:
Available in:

Write your own ending and share it with the world.  What Happens Next?

Only logged-in heroes can write their own ending to this tale...


Share this story

Zero endings? Are you going to let that slide?


Write your own ending and share it with the world.  What Happens Next?

Every ending is a new beginning. Write your own and share it with the world.