Krąg świateł na starym dworcu
Stary dworzec kolejowy w Zielonej Dolinie zgasł kilka lat temu. Torów zarastały wysokimi trawami, a echo gwizdka pociągu dawno przestało rozbrzmiewać w szarej hali. Było coś niesamowicie kuszącego w tym miejscu – coś, co przyciągało Amelię, Tymona i Darię nawet bardziej niż krążące wokół niego legendy. Jako licealiści z talentem do łamania zakazów i umiłowaniem do przygód, nie mogli się oprzeć, kiedy pewnego popołudnia znaleźli metalowy klucz w szczelinie murku, tuż przy wejściu na peron.
"Na pewno tu czegoś nie ma?" – zapytała cicho Daria, unosząc latarkę. Przełknęła ślinę i spojrzała na Amelię, która trzymała klucz. Wokół nich powietrze wydawało się gęstnieć od niepokoju.
"Jakbyśmy nie sprawdzili, nigdy byśmy się nie dowiedzieli," odpowiedział Tymon, z całym swoim pewniackim uśmiechem, choć i jemu głos lekko zadrżał. Noc spadła szybko, a wzory światła w kratownicach dachu zatańczyły dziwaczny taniec, gdy ruszyli naprzód.
Za oknami hali cicho opadała mgła. Stare zegary, mimo że wskazywały różne godziny, zdawały się przyglądać im z góry. Kiedy w końcu odnaleźli drzwi do niedostępnego wcześniej pomieszczenia maszynowni, Amelia spróbowała przekręcić klucz w pokrytym rdzą zamku. Coś szczęknęło, drzwi otworzyły się z jękiem. Wewnątrz pachniało kurzem i smarem, półki uginające się pod ciężarem zakurzonych segregatorów, rozmaitych narzędzi i… czegoś jeszcze.
Za biurkiem leżała książka z zapiskami – nie widać było autora, a pierwsza strona pełna była ciągów cyfr, wykresów i dziwnych symboli. Tymon podszedł bliżej i przesunął palcem po jednej z kartek. W tej samej chwili w oddali rozległ się dźwięk, jakby coś metalowego upadło na podłogę. Latarki zadrżały w dłoniach, a powietrze przeszył ostry szept:
"Oni tu są…"
Przyjaciele spojrzeli na siebie w przerażeniu. Czy nie byli już sami? Co tak naprawdę działo się na starym dworcu? Nagle światło latarki Amelii zaczęło migotać, a zza regałów wyłonił się migotliwy krąg świateł…
Author of this ending:
English
polski
What Happens Next?