Did You Know?

Kompas Smoczej Ciszy


Kompas Smoczej Ciszy
Miasteczko Kamień nad Mgłą przyklejało się do klifów jak łuska do skóry. Wiatr niósł zapach żużlu, soli i dawnych, zimnych opowieści o smokach. Miałam siedemnaście lat i dziedziczyłam coś, czego nikt dziś nie chciał. Kompas babki wskazywał południe, gdy wszystkie inne igły krzyczały o północy. W noc przed Świętem Ciszy kompas rozgrzał mi dłoń jak świeżo wykuty gwóźdź. Szpilka drżała, wskazując stary kamieniołom, gdzie dzieciom od lat zabraniano się zbliżać. Poszłam tam po zmroku, kiedy latarnie pękały od mgły, a psy milczały. Mapa w mojej kieszeni szeleściła, narysowana cienką ręką nagle bardzo obcą. Kamieniołom miał spękane dno i tunel, który brzmiał jak pusta butla. Echo wracało z opóźnieniem, jakby ktoś słuchał mnie po drugiej stronie skały. — Mila, wracaj — syknął Szymon, mój sąsiad, ściskając latarkę i patrząc nerwowo w dół. — Jeśli coś tam żyje, nie zapyta o twoją mapę ani odwagę. Zamiast słów pokazałam mu kompas i czarną łuskę schowaną w pudełku. Znalazłam ją wiosną w rzece, lżejszą niż szkło, zimną jak śnieg. Szymon przełknął ślinę, a ja weszłam w tunel, licząc kroki i oddechy. Pod ziemią pachniało rdzą i mokrą wełną, a echo oddawało nasze imiona. Po dwunastu zakrętach ściana rozstąpiła się w salę o suficie jak nocne niebo. Na środku leżał kamień pęknięty wzdłuż, a pęk wyglądał jak zamknięte powieki. Kompas przestał drżeć; igła stanęła pionowo, jakby zaglądała w samą ziemię. Położyłam dłoń na kamieniu, a skóra zapiekła, lecz nie cofnęłam ręki. Z pęknięcia buchnęło ciepło, a w nim zapach burzy i mokrych liści. Wciąż słyszeliśmy ciszę, która nie była ciszą, tylko czyimś uciszonym oddechem. Nad kamieniołomem zadzwoniły dzwony Święta, a w dole coś otworzyło oko. Z mroku wysunął się pysk, rozgrzane powietrze dotknęło moich ust, i usłyszałam własne imię. — Co to jest? — wyszeptał Szymon, a dźwięk odbił się jak rzucony kamień. Odpowiedziała cisza, a zaraz potem trzask stali od strony wejścia do tunelu. Bractwo Znicza schodziło na linach, ich światła pełzały po ścianach jak świetliki. — Znajdź źródło ciepła — rozkazał ktoś twardym szeptem, który nie lubił pytań. Pysk mrugnął, jakby rozważał mnie i ich, i pamięć o spalonym świecie. Kompas w mojej dłoni znów zapłonął, a wskazówka drgnęła dokładnie w stronę jego gardła. Z oddali dobiegło krótkie, niecierpliwe szczeknięcie rozkazu, a światło uderzyło w nasz próg.


Author of this ending:

Age category: 16-17 years
Publication date:
Times read: 27
Endings: Zero endings? Are you going to let that slide?
Category:
Available in:

Write your own ending and share it with the world.  What Happens Next?

Only logged-in heroes can write their own ending to this tale...


Share this story

Zero endings? Are you going to let that slide?


Write your own ending and share it with the world.  What Happens Next?

Every ending is a new beginning. Write your own and share it with the world.