Did You Know?

Komnata Szeptów


Komnata Szeptów
Lila Sawicka, stypendystka Liceum Kartografii nad Wisłą, znała dwa języki: ludzi i atramentu. Kiedy inni widzieli linie ulic, ona słyszała wyraźnie, jak mapy oddychają. Jesienny deszcz polerował bruk Starego Miasta, a dzwon biblioteki odmierzał zmierzch. W ciemnych podziemiach, za trzema zamurowanymi łukami, podobno czekała Komnata Szeptów. Mówiono, że od pożaru sprzed wieku nikt stamtąd niczego nie wyniósł. Po ostatniej lekcji Lila znalazła w atlasie kartkę w obcym, a jednak znajomym piśmie. Litery drżały jak igła kompasu i układały się w zdanie: „To nie pożar, to przejście”. Na końcu była sygnatura jej zaginionego brata, Jana, z datą sprzed tygodnia. Pod spodem widniały współrzędne i godzina spotkania, dokładnie równa tej północy. Ktoś, albo coś, bardzo wyraźnie chciało, by poszła tam właśnie dziś. Lila zadzwoniła do Iwa, który potrafił otwierać drzwi słowami z podręczników. — To pachnie pułapką — mruknął, kiedy spotkali się pod biblioteką, między wodą a ciszą. — Nie musisz iść — odparła, chowając kartkę w futerale na metalowy cyrkiel. Na kłódce połyskiwał grawer o zardzewiałych literach: Odwróć mapę, a znajdziesz klucz. Zgięła plan miasta w origami, aż ulice utworzyły ostry brzeg klucza, i metal ustąpił. Ważka lampy kołysała się nad stopniami, gdy schodzili w dół, gdzie zapach sadzy mieszał się z atramentem i mokrą cegłą. Komnata Szeptów była większa niż aula, pusta, a jednak pełna cichego drżenia. Na kamiennej posadzce rozciągała się mapa miasta, rysowana światłem, które nie gasło. Ulice przesuwały się tak, jakby ktoś przewracał kartki niewidzialnej książki. — Lila — wyszeptały linie, jakby znały jej imię od zawsze. Na środku leżał kompas Jana, zakręcony przeciwnie do czasu, a mimo to działający. Strzałka wskazywała nie północ, tylko miejsce pod posadzką, gdzie kamień miał bliznę. — Jeśli to pułapka, jest piękna — przyznał Iwo, dotykając krawędzi blizny palcem. Wraz z dotykiem zapalił się cienki kontur drzwi, sklejony z węzłowych linii rzek. Z głębi rozległ się szept jaśniejszy niż oddech: Zapisz drogę, zanim wejdziesz. Lila wetknęła kartkę do notesu i szybko zanotowała każdy ruch strzałki. Wtedy posadzka zmiękła jak papier pod wodą, a mapa rozchyliła się jak gardło. Z ciemności wypłynęła droga z jasnego pyłu, i ktoś za ich plecami ostrzegł: — Nie ufaj mapie. Odwrócili się równocześnie i zobaczyli sylwetkę w płaszczu Jana, z oczami poruszonymi atramentem.


Author of this ending:

Age category: 16-17 years
Publication date:
Times read: 30
Endings: Zero endings? Are you going to let that slide?
Category:
Available in:

Write your own ending and share it with the world.  What Happens Next?

Only logged-in heroes can write their own ending to this tale...


Share this story

Zero endings? Are you going to let that slide?


Write your own ending and share it with the world.  What Happens Next?

Every ending is a new beginning. Write your own and share it with the world.