Kolorowe balony Zosi
Pewnego słonecznego popołudnia Zosia szła z mamą na wielki festyn w parku. W ręku ściskała sznureczki aż trzech balonów: żółtego jak słońce, niebieskiego jak niebo i czerwonego jak dojrzała truskawka. Festyn był pełen śmiechu, muzyki i dziecięcych głosów.
Zosia podskakiwała z radości, czując, jak balony kołyszą się nad jej głową. Nagle, gdy próbowała pokazać balony koledze Antkowi, czerwony zaczął wyślizgiwać się z jej rączki. – Och nie! – zawołała, widząc jak sznureczek wymyka się z palców.
Czerwony balon powoli unosił się wyżej i wyżej, aż wiatr porwał go w niebo. Zosia poczuła, że w jej brzuszku pojawia się coś dziwnego – jakby motyle fruwały tu i tam. Było jej bardzo smutno, a w oczach zaszkliły się łzy.
Antoś stanął obok niej. – Nic się nie stało, Zosiu – powiedział cicho. Ale Zosia czuła, że bardzo się przejmuje. Przypomniała sobie, jak bardzo cieszyła się z czerwonego balonu. Teraz czuła także złość na wiatr i żal za tym, co utraciła.
Wtedy niespodziewanie do Zosi podeszła starsza pani z fioletowym kapeluszem. W ręce trzymała…
Author of this ending:
English
polski
What Happens Next?